[b]Rz: Jak pan trafił z Archangielska, miasta położonego nad Morzem Białym, do Polski?[/b]

[b]Fiodor Łapin:[/b] Był taki rosyjski pięściarz wagi ciężkiej Andriej Janczenko, który walczył w polskiej lidze, w Victorii Jaworzno. Razem studiowaliśmy we Lwowie na kierunku trenerskim, walczyliśmy też w akademickiej drużynie, która zdobyła mistrzostwo wyższych uczelni na Ukrainie.

[b]I dzięki znajomości z Janczenką trafił pan do polskiej ligi?[/b]

Tak, do Victorii, w 1991 roku. Zdobyłem z tym zespołem dwa razy mistrzostwo Polski. W lidze wygrywałem z czołowymi polskimi pięściarzami wagi lekkośredniej.

[b]Od kiedy ma pan polskie obywatelstwo?[/b]

Otrzymałem je dopiero kilka lat temu. Czekałem tak długo, bo wcześniej nie chciałem się zrzec rosyjskiego.

[b]Gdzie pan się uczył boksu w rodzinnym Archangielsku?[/b]

W klubie Wodnik (później Spartak). Zaczynałem od kategorii 34 kg, skończyłem w 71 kg. Byłem nawet medalistą mistrzostw Rosji juniorów.

[b]Był pan drugim trenerem reprezentacji Polski, wcześniej pracował z młodzieżą. Skąd pomysł, by szkolić zawodowców?[/b]

To zasługa Andrzeja Wasilewskiego, założyciela grupy KnockOut Promotions. Podpisując umowę, powiedziałem, że interesuje mnie walka o najwyższe cele, i zostało to przyjęte ze zrozumieniem.

[b] O terminie pojedynku Włodarczyka z Giacobbe Fragomenim wiedział pan wcześniej, ale propozycja walki z Witalijem Kliczką dla Sosnowskiego była nieoczekiwana. Dlaczego zgodził się pan poprowadzić jego przygotowania, wcześniej się przecież nie znaliście...[/b]

Miałem okazję zamienić z nim kilka słów podczas wizyty w studiu Polsatu. Zrobił dobre wrażenie. Decydujące były oczywiście rozmowy z nim i jego menedżerem Krzysztofem Zbarskim.

[b]Sosnowski robi dobrze, decydując się na walkę z takim siłaczem jak starszy z braci Kliczko?[/b]

Propozycji za milion dolarów i walki o tytuł mistrza świata organizacji WBC w wadze ciężkiej nikt nie odrzuca. Najbardziej podoba mi się w Sosnowskim to, że wierzy w sukces. Faworytem nie będzie, ale w tej kategorii jeden cios zmienia wszystko, więc nie wykluczam niespodzianki.

[b]Walka Włodarczyka z Fragomenim już w sobotę. “Diablo” wygra i znów będzie mistrzem świata?[/b]

Zrobiliśmy wszystko, by tak się stało. Jeśli Krzysztof będzie walczył tak, jak potrafi, zgodnie z ustalonym planem, to powinien pokonać Włocha.

[b]Jaki to plan?[/b]

Szczegółów nie zdradzę, powiem tylko, że Włodarczyk nie może przyjąć stylu, który narzuca Giacobbe. Potrafi on zdominować rywala, mieli z tym problemy David Haye, Rudolf Kraj i Zsolt Erdei. Krzysztof musi zwalniać tempo walki i tylko od czasu do czasu przyśpieszać szybkimi seriami.

[b]A głowa Włodarczyka wytrzyma presję, on przecież wie, że taka szansa może się nie powtórzyć?[/b]

Przed drugą walką ze Stevem Cunninghamem myślał za dużo i przez sześć rund nie było go w ringu. Później odrabiał straty, ale trochę zabrakło do szczęścia. W Rzymie, w pierwszym pojedynku z Fragomenim stało się coś, czego nie potrafię zrozumieć. On, który ma żelazną kondycję, szybko tracił siły. Teraz jestem spokojny, choć Fragomeni to nie jest starszy pan, którego można lekceważyć.