[b]Mogło być lepiej? [/b]
Holandia to nie San Marino, odpadliśmy po wyrównanym meczu z zespołem samych gwiazd. Mamy za sobą fantastyczny turniej. Przecież debiutowaliśmy na mundialu, jesteśmy małym krajem, a do tego przywieźliśmy najmłodszą drużynę. Nie wiem czy wracamy do kraju jako bohaterowie, ale czuję, że jeśli stworzone zostaną nam dobre warunki, to te mistrzostwa nie były naszymi ostatnimi.
[b]Arjen Robben zawsze strzela tak samo, a jednak ciągle bramkarze są bezradni. Dlaczego? [/b]
W tym meczu miał dwa strzały w swoim stylu, w drugiej połowie udało mi się obronić, w pierwszej byłem bez szans. To jest gwiazda, geniusz. On strzela tek, że naprawdę trudno przewidzieć, gdzie poleci piłka. My też mieliśmy swoje sytuacje, dwie zmarnował Robert Vittek, a jeśli w spotkaniu z takim przeciwnikiem, nie wykorzystuje się okazji sam na sam z bramkarzem, nie można wygrać. Holendrzy nie pozwolili na więcej.
[b]Przy drugim golu popełnił pan błąd? [/b]
Myślałem, że dojdę do piłki szybciej niż Dirk Kuyt, ale nie zdążyłem. Piłka dziwnie się odbiła od boiska, zmyliła mnie. Trudno, taki jest sport. O tym, że będę grał z Kuytem w jednej lidze na razie nie myślę, teraz pora na zasłużony urlop.
[b] Spodziewaliście się przed turniejem, że w ogóle awansujecie do 1/8 finału? [/b]
Nie wiedzieliśmy czego się spodziewać, a same mistrzostwa to też huśtawka nastrojów. Zagraliśmy cztery dobre mecze, ale pierwszy z Nową Zelandią zremisowaliśmy tracąc gola w doliczonym czasie gry, drugi przegraliśmy z Paragwajem, chociaż nie byliśmy gorszą drużyną, później pokonaliśmy mistrzów świata i nie daliśmy plamy w spotkaniu z faworytem do tytułu. Graliśmy z sercem. Możemy wracać do domu z podniesionymi głowami.
[i]Rozmawiał w Durbanie Michał Kołodziejczyk [/i]