Niedźwiedziowi bojowemu pierwsi postawią pomnik Szkoci. Zawiązali komitet organizacyjny budowy Wojtek Memorial Trust (z arcybiskupem Edynburga i pisarką Aileen Orr). Ta ostatnia zdradziła wczoraj „Rzeczpospolitej", że druga, bliźniacza rzeźba miałaby stanąć przed Muzeum Wojska Polskiego.
Lecz szef stołecznego zoo ma dla Wojtka lepsze miejsce: – Od lat mówię, by zastąpić niedźwiedzie brunatne niedźwiedziami z brązu. Teraz pojawiła się inicjatywa, by tego od generała Andersa ustawić w Warszawie. To niech stanie w miejscu wybiegu – proponuje.
Oczywiście nie z żyjącymi tam zwierzakami. Te z miejskiego wybiegu dyrektor chce w tym roku przeprowadzić na teren zoo. Tam już ma dla nich miejsce.
– Jest hektar wolnego terenu za wybiegiem arui. Dzikie miejsce. Ale gdyby je solidnie ogrodzić, byłoby idealnie dla niedźwiedzi. Na pewno to rozwiązanie lepsze niż dotychczasowy wybieg. Tam dla nich jest za głośno, za blisko ulicy, a pawilon na tym wybiegu jest już stary i się dla nich nie nadaje – dodaje Andrzej Kruszewicz.
Nowa inwestycja w zoo nie wymagałaby specjalistycznych pawilonów, gdyż niedźwiedzie nie potrzebują ogrzewanych pomieszczeń. Wystarczy dobrze wyposażona gawra. Szef zoo rozmawiał już o tym pomyśle z radnymi z komisji ochrony środowiska.
– Za przenosinami jesteśmy jak najbardziej. Ale wszystko rozbija się o finanse – studzi zapał Dariusz Figura, przewodniczący komisji środowiska w Radzie Warszawy. – W tegorocznym budżecie miasta nie ma na to pieniędzy. Ale będziemy szukać, bo 2 mln zł w skali miasta to nie jest dużo, tym bardziej na taki cel – dodaje radny.
A skoro nie z miasta, to skąd wziąć pieniądze na nowy wybieg?
– Przygotujemy dobre pismo do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Być może oni wesprą to przedsięwzięcie – tłumaczy Andrzej Kruszewicz.
Rzecznik Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Witold Maziarz przyznaje, że fundusz finansował i nadal planuje wiele inwestycji na terenie Warszawy. Ale o nowym wybiegu w zoo dla miśków jeszcze za wcześnie mówić. – Tym bardziej że nawet nie ma oficjalnego pisma z zoo w tej sprawie – mówi rzecznik funduszu.
Przy okazji Andrzej Kruszewicz ogłosił rekord frekwencji odwiedzin zoo za zeszły rok.
– Odwiedziło nas 738 346 osób. Tego jeszcze nie było. To znaczy podobno w latach 70. do zoo weszło nawet i milion ludzi, ale to było wtedy za darmo i jeszcze pomagały zloty młodzieży – żartuje szef zoo.
