Reklama

Zuchwałe spojrzenia morderców

Złodzieje, mordercy i prostytutki to bohaterowie wystawy „Miasto cieni”. Przed laty sportretowano ich na zamówienie australijskich stróżów prawa

Publikacja: 01.02.2008 01:52

Zuchwałe spojrzenia morderców

Foto: Materiały Promocyjne Yours Gallery

Mug-shoty, czyli fotografie policyjne z lat 1912 – 1948, odnalezione zostały w zalanych przez powódź magazynach w Lidcombe na przedmieściach Sydney pod koniec lat 80. XX wieku.

Ich uporządkowania podjął się Peter Doyle – autor powieści kryminalnych, muzyk, a także kurator Muzeum Wymiaru Sprawiedliwości w Sydney. Segregacja setek tysięcy fotografii zajęła mu trzy lata. Poukładał je chronologicznie, starał się też dowiedzieć jak najwięcej o ich bohaterach.

Kolekcja po raz pierwszy pokazana została w listopadzie 2005 roku w Sydney. Teraz w warszawskiej Yours Gallery do 16 marca oglądać możemy 33 wybrane portrety.

Patrzą z nich wprost w obiektyw przestępcy, drobni oszuści, mordercy, handlarze narkotyków, sutenerzy, stręczyciele, paserzy. Niektórzy w oczach mają zuchwałość i pewność siebie jak pan Ellis, inni, np. pani Turner, – smutek, gorycz, a może nawet żal za zmarnowanym życiem. Jakie zbrodnie popełnili, tego nie wiemy. Organizatorzy wystawy nie opatrzyli bowiem fotografii opisami. Widzimy czarno-białe odbitki z wydrapanymi nad głową portretowanego pierwszą literą imienia, nazwiskiem i numerem fotografii. Wyjątek to zdjęcie Thomasa Bede, na którym autor dopisał: „ten mężczyzna odmówił otwarcia oczu”.

Peter Doyle zbierając dokumentację mug-shotów, ustalił tożsamość wielu sportretowanych osób. Losy niektórych są fascynujące. Na przykład Harry Leon Crawford, pokojowy z hotelu Stanmore, został aresztowany w 1920 roku pod zarzutem zamordowania żony, która prawdopodobnie odkryła, że jej mąż jest... kobietą.

Reklama
Reklama

Zwiedzający ekspozycję w Yours nie poznają tych historii. Zobaczą twarze – niepiękne, ale z pewnością fascynujące. Zdjęcia przypominają te robione na zamówienie u fotografa – upozowane, statyczne. Można by pomyśleć, że pochodzą z archiwum zakładu fotograficznego, tyle że znajdującego się w nietypowym miejscu, bo na posterunku policji. Przychodzą tu inni klienci, ale każdy portret to historia czyjegoś życia.

Obok zaciętej, srogiej twarzy Williama Munro, którego nikt nie chciałby spotkać w ciemnej ulicy, wisi zdjęcie Very Crichton o delikatnych rysach. Kobieta może być równie dobrze morderczynią, jak i biedną malarką, która zdesperowana ukradła coś do jedzenia...

Pozbawione kontekstu fotografie zyskują wymiar uniwersalny. Z opowieści o przestępcach zmieniają się w historie o ludziach.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama