[b]Obawia się pan pojedynku z Włochem?[/b]

[b]Krzysztof „Diablo” Włodarczyk:[/b] Wiem o co walczę, wiem też, czego mogę oczekiwać po Fragomenim. To dobry, bardzo doświadczony pięściarz. Był mistrzem świata, tak samo jak ja, bił się z najlepszymi. Walkę z Davidem Haye’em przegrał wprawdzie przed czasem, to fakt, ale postawił twarde warunki. Ten facet ma charakter.

[b]Śpi pan spokojnie?[/b]

Po tak wyczerpujących treningach z Fiodorem Łapinem wystarczy, że przyłożę głowę do poduszki i już zasypiam. Ale wiem, do czego pan zmierza, więc odpowiadam. Tak, zaczynam się już denerwować, to normalne, gdy idzie o taką stawkę. Wiem, ile można stracić.

[b]A zwykły, ludzki strach też się pojawia?[/b]

O strachu nie ma mowy. Jestem tylko bardzo skoncentrowany, bo taka szansa może się więcej nie powtórzyć.

[b]Często ogląda pan ubiegłoroczny pojedynek z Fragomenim w Rzymie?[/b]

Kilka razy obejrzałem i emocje były takie, jakby to było wczoraj.

[b]Kto był lepszy?[/b]

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Sędziowie orzekli wtedy remis, ale uważam, że byłem minimalnie lepszy. Giacobbe dwa razy leżał na deskach, więc chociażby dlatego to ja powinienem być zwycięzcą.

[b]Co jest jego największym atutem?[/b]

Presja, jaką wywiera na rywalach. Zadaje bardzo dużo ciosów z ogromną lekkością, wcale się przy tym nie męcząc. I nie ma znaczenia, że ma już 40 lat. Jest lepszy niż kiedykolwiek wcześniej.

[b]Jak z nim wygrać, przez nokaut byłoby chyba najpewniej?[/b]

Jednego już się nauczyłem, jak chcesz komuś za wszelką cenę urwać głowę, to nie urwiesz. Na sparingach to się czasami sprawdza, ale w walce nie.

[b]Czego więc należy oczekiwać od Krzysztofa Włodarczyka w najbliższą sobotę w łódzkiej Atlas Arenie?[/b]

Cierpliwości i szybkich nóg. One powinny zadecydować o mojej wygranej.

[b]Jak wyglądały sparingi w Wiśle, w miniony piątek był ostatni...[/b]

Były podporządkowane taktyce, która mam nadzieję będzie skuteczna w starciu z Fragomenim.

[b]Chce pan powiedzieć, że tym razem nie nokautował pan sparingpartnerów?[/b]

Nie o to chodziło, ale jeśli chodzi o ścisłość, to jeden z nich padał dwa razy. Za bardzo wierzył w swoją siłę.

[b]Fragomeni bije mocno?[/b]

W Rzymie pierwszych rundach czułem jego ciosy, później już były słabsze. Jego recepta na sukces to zadawać ich jak najwięcej i frustrować przeciwnika.

[b]Walczy czysto, nie fauluje?[/b]

Raczej nie. Nie stosuje brudnych sztuczek. Odnoszę wrażenie, że to równy gość, uczciwy w tym, co robi, również poza ringiem.

[b]A jak już go pan pokona, to co dalej? Waga ciężka i kolejne wyzwania?[/b]

Myślę tylko o tym, co mnie czeka w Łodzi. Nic innego się nie liczy. A waga ciężka niech poczeka, może kiedyś, za kilka lat, nie teraz. W junior ciężkiej jest przecież tyle do zrobienia. Nie miałbym nic przeciwko temu, by jeszcze raz zmierzyć się ze Steve’em Cunninghamem. Na razie jest remis, raz wygrałem, raz przegrałem. Niech Amerykanin zdobędzie teraz tytuł IBF, a ja WBC i później powalczymy o dwa pasy.

[i]—rozmawiał w Wiśle Janusz Pindera[/i]