Pożar wybuchł w czwartek nad ranem czasu japońskiego. Strażacy walczą z ogniem od kilku godzin. Okolicznych mieszkańców ewakuowano z ich domów - poinformował rzecznik policji na Okinawie, Ryo Kochi.

W wyniku pożaru nikt nie został ranny. Przyczyna wybuchu ognia nie jest znana.

Japońska telewizja NHK pokazała jak fragmenty zamku stoją w płomieniach, po czym zmieniają się w zwęglony szkielet i rozpadają się na kawałki.

- Czuję się, jakbyśmy stracili nasz symbol - mówi burmistrz Naha, Mikiko Shiroma, która kieruje akcją gaszenia ognia. - Jestem w szoku - dodaje. 

Shiroma zapowiedziała, że zrobi wszystko co możliwe, by ocalić to, co zostało z zamku.

Kurayoshi Takara, historyk, która pomogła w rekonstrukcji zamku Shuri przyznaje, że zaniemówiła, gdy zobaczyła zdjęcia płonącego zamku. Jak mówiła rekonstrukcja zamku była symbolicznym aktem odzyskiwania historii i dziedzictwa przez mieszkańców Okinawy utraconego w czasie II wojny światowej.

- Wciąż nie mogę zaakceptować, że to się dzieje naprawdę - dodała. - To (rekonstrukcja - red.) zajęło 30 lat i było pomnikiem mądrości i wysiłków wielu ludzi. Nie chodziło tylko o odtworzone budynki, ale też o wszystko, co się w nich znajdowało - podkreślała.

Zamek jest symbolem dziedzictwa kulturowego Okinawy z czasów królestwa Riukiu. Był także symbolem leczenia ran po II wojnie światowej - oryginalny zamek spłonął w 1945 roku w czasie bitwy o Okinawę. Odbudowę zamku zakończono w 1992 roku. Od 2000 roku znajduje się on na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.