Dwie bliźniacze wieże Liblice B znajdowały się w pobliżu Českiego Brodu. Postawiono je w 1976 roku i każda miała 355 metrów wysokości, a więc więcej od Wieży Eiffla. Posiadały windy serwisowe napędzane silnikami spalinowymi, a nie elektrycznymi. Dotarcie na sam szczyt zajmowało technikom około 45 minut.

Niegdyś były to najpotężniejsze nadajniki fal średnich w Europie Środkowej, o mocy 1,5 MW. Przez blisko pięć dekad cieszyły się też mianem najwyższych konstrukcji w Czechach. W czwartek ich historia dobiegła końca.

Czytaj więcej

Wszechobecna przemoc czyni nas obojętnymi. A zobojętnienia w statystykach nie widać

Czechy. Detonacja wież Liblice B wzbudziła wielkie zainteresowanie

Z uwagi na duże zainteresowanie odpowiedzialna za wieże Liblice B firma České Radiokomunikace przez długi czas nie chciała ujawniać dokładnego momentu ich wyburzenia ze względów bezpieczeństwa. Dopiero w dniu detonacji ogłosiła, że zdarzenie nastąpi między godziną 11.00 a 12.00. Na miejscu zebrały się setki ludzi z telefonami komórkowymi, lornetkami i składanymi krzesłami, by podziwiać ten spektakularny widok. Obszar zabezpieczył kordon bezpieczeństwa.

O godzinie 11.15 oba maszty zostały jednocześnie wysadzone. Wystarczyło około dziesięć sekund, by zrównały się z ziemią.

Wieże Liblice B przegrały z nowoczesnością. W dobie rozwoju satelitów i światłowodów, maszty radiowe stają się coraz mniej przydatne. Konstrukcja wymagała też modernizacji, która jak wyliczyła firma České Radiokomunikace kosztowałaby około 170 milionów koron czeskich.

Czytaj więcej

Kto jest winny opóźnieniom w budowie atom? NIK wskazuje kluczową decyzję

Tym samym najwyższy obiekt w Czechach nie znajduje się już w okolicy Českiego Brodu, tylko w kraju pilzneńskim. Tytuł ten przejął nadajnik Krašov, który pokrywa zachodnie Czechy sygnałem telewizyjnym i radiowym, a przy słonecznej pogodzie służy również do wskazywania czasu. Konstrukcja mierzy 347,5 metra, czyli o siedem i pół metra mniej niż maszty w Liblicach – podał portal Novinky.cz.