Rewitalizacja obszaru starego miasta i śródmieścia w Olsztynie  wzbudza wśród mieszkańców ogromne emocje. Ukończona w ramach inwestycji przebudowa placu Jana Pawła II przed budynkiem ratusza spotkała się z ostrą krytyką dużej części mieszkańców. – Skwer, który do niedawna był miejscem spotkań, zamienił się w betonowy plac, na którym będą organizowane uroczystości. Koncepcja architektoniczna gryzie się z otoczeniem, a schody na dużej części placu utrudniają do niego dostęp – wskazuje Tadeusz Szyłłejko, mieszkaniec Olsztyna.

Inwestycja kosztowała 2,4 mln zł i została dofinansowana w 70 proc. z funduszy europejskich w ramach regionalnego programu. Cały projekt rewitalizacji pochłonie 9,3 mln zł.

Miasto przyznaje, że nie konsultowało projektu z mieszkańcami. – Przebudowa placu Jana Pawła II jest częścią składową większego projektu przebudowy przestrzeni publicznych, który był przygotowany kilka lat temu. Wtedy nie przeprowadzaliśmy konsultacji społecznych, w efekcie dziś, gdy plac został oddany do użytku, wzbudza gorące dyskusje – mówi Aneta Szpaderska, rzeczniczka Urzędu Miasta Olsztyn.

Najwięcej zastrzeżeń budzą nowoczesne lampy, które Olsztyniacy ochrzcili mianem „pał".  Prezydent miasta podjął w tej sprawie dyskusję z architektem, a ten spotkał się z dziennikarzami, by omówić ewentualne zmiany, jakich chcą  mieszkańcy. Plac został już trochę zmieniony.

– Zrezygnowaliśmy z lamp, które były blisko ratusza, ponieważ przy iluminacji budynku dodatkowe źródło światła było niepotrzebne. Nadal rozważamy zmianę latarni, ale zdania na ten temat są podzielone – dodaje Szpaderska.

Dodaje, że ogrodnik miejski i asystentka ds. estetyzacji miasta pracują nad zielenią i meblami miejskimi na placu.

Eksperci podkreślają, że na konsultacje teraz jest za późno, ponieważ powinny odbywać się znacznie wcześniej: na etapie studium zabudowy. Inwestycje budowlane wymagają przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko, a jej częścią są konsultacje społeczne.

– W projektach unijnych jest to standardem. Samorządy nie tylko wywieszają informację o inwestycji, ale też organizują spotkania, na których można wypowiedzieć swoje uwagi – mówi Jerzy Kwieciński, wiceprezes Europejskiego Centrum Przedsiębiorczości.

W jego opinii miasto może teraz dokonać poprawek inwestycji, o ile nie pociągną one za sobą zasadniczych zmian wskaźników projektu.  W takich przypadkach dodatkowe koszty pokrywa inwestor, bo instytucje przyznające unijne pieniądze rzadko godzą się  na zwiększenie dofinansowania.