Na skraju parku Traugutta, tuż przy zjeździe na Wisłostradę, stanęły cztery ogromne rzeźby. Wszystkie mają niemal po trzy metry wysokości i 400 kg wagi. Wyszły z pracowni Magdaleny Abakanowicz, związanej z Warszawą światowej sławy artystki.
Prace wykonane z nieregularnych, zespawanych ze sobą płatów stali kształtem przypominają postaci ludzkie. Wbrew zapowiedziom nie są to jednak rycerze okrągłego stołu.
– To zupełnie nowa koncepcja dedykowana dokładnie temu miejscu – mówi Magdalena Grabowska, asystentka obecnej na sobotnim wernisażu artystki, i dodaje, że profesor interpretację swojej kompozycji, jak zwykle, zostawia samym odbiorcom.
[srodtytul]Rozwidlenie dróg[/srodtytul]
Mylące jest jednak nie tylko podobieństwo prac do rycerzy pokazywanych już w Madrycie. W zakłopotanie widzów wprowadzać może także nazwa kompozycji. „Rozdroże 2010” kojarzy się bowiem z miejscem, w którym rzeźby miały być wcześniej prezentowane.
– To nie nawiązanie do placu Na Rozdrożu, lecz dosłownego i symbolicznego rozwidlenia dróg – tłumaczy Grabowska.
Lokalizacja prac sprawia, że rzeźby są dobrze widoczne zarówno z tarasu Nowego Miasta, jak i Wisłostrady. Wkrótce mają zostać dodatkowo podświetlone i oznaczone.
Jak podkreśla Grabowska, ich układ niejako wymusiły uwarunkowania terenu. Okazało się bowiem, że pod ziemią ciągną się niezliczone kable.
O stałą ekspozycję rzeźb wybitnej artystki władze Warszawy, niezależnie od barw politycznych, zabiegały od lat. Udało się to dopiero teraz, w ramach starań miasta o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016.
– To nasz duży sukces – podkreśla Ewa Czeszejko-Sochacka, pełnomocnik prezydent ds. ESK 2016.
[srodtytul]Ekran z mgiełki[/srodtytul]
Stworzenie wystawy kosztowało miasto ponad 900 tys. zł, a nie – jak szacowano – 1,5 mln zł. Ale nie tylko dzięki tej inwestycji stolica może liczyć na dobrą reklamę za granicą. Doskonałym narzędziem promocji jest też sąsiadujący z wystawą multimedialny park fontann. Namiastkę jego potencjału można było poznać w sobotę, tuż po wernisażu „Rozdroża 2010”.
Wśród widzów zaledwie 20-minutowego, świetlnego widowiska przeważały głosy zachwytu. Nic dziwnego. Podobnego show Warszawa jeszcze nigdy nie miała.
Poza laserowymi animacjami, m.in. z legendarną Syrenką, mostem Świętokrzyskim i stacjami kolejki metra, można było zobaczyć m.in. fotografie i fragmenty filmów o architekturze stolicy. Te drugie były wyświetlane nad taflą największego stawu – na ścianie utworzonej z wodnej mgiełki.
– Efekt jest niesamowity! – mówi Aleksandra Fart, jedna z widzów, którym niestraszny był nawet silny deszcz. – By jednak w pełni wykorzystać możliwości fontann, trzeba pomyśleć o bardziej przejrzystej koncepcji show. Dziś obrazki były dobrane dość chaotycznie – ocenia.
[srodtytul]Efekt murowany[/srodtytul]
Jest na to czas. Park fontann będzie można oglądać w pełnej krasie dopiero na wiosnę. Wtedy będzie najlepiej widać, jak obie inwestycje – odnowienie skweru I Dywizji Pancernej i ekspozycja rzeźb wybitnej artystki – wpłynęły na poprawę jakości przestrzeni miasta. Nie bez znaczenia są tu typowo „parkowe” inwestycje – zagospodarowanie zieleni, remont alejek i ścieżki rowerowej czy oświetlenie.