Politycy przyznają, że partia nie ma pieniędzy na kampanię i dlatego postanowili wziąć kredyt pod zastaw domów kandydatów.

Na pytanie, co stanie się, gdy ugrupowanie nie wejdzie do Sejmu, Marek Migalski skomentował:

"No risk, no victory".

W PJN twierdzą, że bez zabezpieczenia finansowego trudno będzie utrzymać się na scenie politycznej

. - Jedni mają oszczędności, inni zastawią, co będą mieli, nawet domy, jeśli tylko to mają. Muszą się liczyć z ryzykiem, taka jest polityka -

powiedziała „Faktowi” Jakubia

k.

Nie wszyscy członkowie są tym pomysłem zachwyceni, ale Migalski zapewnia, że nie będzie nikogo do tego zmuszać ani przekonywać.

- PO i PiS są wciąż podpięte pod kroplówkę, bo mają po 100-150 mln zł, a my musimy zastawiać domy.

Nie idziemy do polityki, by robić pieniądze. Wykładamy pieniądze, by robić politykę - podsumowuje Migalski i nie bierze pod uwagę ewentualnej przegranej.

Czy to jeszcze determinacja czy już desperacja?