Zuzanna Kurtyka podjęła m.in. takie kwestie:

1. Na jakiej podstawie komisja stwierdziła, że samolot jest sprawny?

Skąd komisja wiedziała, że naciśnięcie przycisku „uchod” rozpoczęło prawidłowe uruchomienie programu komputerowego, który kontroluje dalsze działanie samolotu? Ustalenie tych faktów jest ogromnie ważne, bo - jeśli nie można tego sprawdzić, to nie można wykluczyć awarii lub sabotażu.

2. Dlaczego brakuje wyjaśnienia błędnego naprowadzania samolotu przez kontrolerów lotniska w Smoleńsku?

Gdyby nie te informacje, to nawet awaria przycisku „uchod” spowodowałaby co najwyżej tzw. „twarde lądowanie”. Nie zginęliby wszyscy. Jakie są prawne podstawy obecności i dowodzenia płk. Krasnokutskiego w wieży kontroli lotów?

3. Dlaczego komisja min. Milera, tak jak i MAK, nie podaje pełnych danych z wysokościomierza ciśnieniowego?

Raporty bazują tylko na trajektorii wyznaczonej przez radio-wysokościomierz. Na jakiej podstawie Komisja stwierdza, że załoga tylko nim się posługiwała podczas podejścia do lądowania? Dlaczego ukrywa się tak istotny czynnik techniczny, jak porównanie przedstawionej trajektorii wg RW/radiowysokościomierz/ z trajektorią wg BW / wysokościomierz baryczny/?

Wdowa po prezesie Instytutu Pamięci Narodowej Januszu Kurtyce kończy swój tekst słowami:

Dopóki nie otrzymamy odpowiedzi od Komisji min. Milera na powyższe pytania, jej raport nie będzie miał żadnej wartości odnośnie wyjaśnienia bezpośrednich powodów naszej tragedii.