Sławomir Kopyciński na wspólnej konferencji z Januszem Palikotem powiedział:
Decyzja, którą podjąłem, nie powinna nikogo dziwić. Jestem człowiekiem lewicy. A po wyborach miejsce ludzi lewicy jest w Ruchu Palikota. I zrobię wszystko, żeby ludzie lewicy przeszli wraz ze mną.
O kandydatach na szefa klubu SLD:
Nie wbijam noża w plecy Leszka Millera, wybór między Millerem a Kaliszem to wybór między dżumą a cholerą. Życzę koleżankom i kolegom z Sojuszu jak najlepiej, ale nie widzę żadnych szans i przyszłości dla tej formacji.
Leszek Miller na swojej konferencji stwierdził:
W polityce jak w małżeństwie, małżonkowie się rozwodzą, ale oboje ponoszą z tego tytułu straty. My ponieśliśmy straty, bo nasz klub został zmniejszony, chociaż waham się przed takim sformułowaniem, bo pan Kopyciński nie wstąpił do klubu SLD w tej kadencji. Ale straty pana Kopycińskiego są większe.
Dodał, że poseł Kopyciński mógł przed wyborami zdecydować, z jakiej listy chce startować.
Największe straty ponieśli wyborcy, albowiem w okręgu, w którym startował pan Kopyciński, głosowali na listę SLD. Gdyby wcześniej poinformował, że ma inne plany, mógłby od razu ubiegać się o mandat z listy Ruchu Palikota. (...) Chciałem więc przeprosić wyborców, którzy głosowali na listę SLD i innych kandydatów, którzy zapracowali na wynik tej listy, za pana Kopycińskiego.
Według Millera Kopyciński powinien oddać mandat poselski po zmianie ugrupowania - tak jak to zrobił wcześniej Palikot.
Pan Kopyciński powinien wziąć przykład ze swojego nowego guru i pójść dokładnie tym samym śladem. Zmienia barwę, to rezygnuje z mandatu. Janusz Palikot powinien być w tej sprawie konsekwentny i zachęcić swój nowy nabytek do takiego właśnie kroku.
Tomasz Machała w serwisie kampanianazywo.pl skomentował:
Oto co zobaczyliśmy za kulisami SLD: Leszek Miller z zaciętą twarzą wpatrywał się w telewizor z transmisją konferencji Palikota i Kopycińskiego. (...) Grzegorz Napieralski jeszcze 5 minut przed konferencją przekonywał reportera Wydarzeń, że Kopyciński nie przejdzie do Ruchu Palikota. Napieralski twierdził, że Kopyciński pojawi się na konferencji, ale powie, że zostaje w Sojuszu. Gdy Kopyciński ogłosił odejście, Napieralski wydawał się załamany.
I tak nieliczny klub SLD zmniejszył się do dwudziestu sześciu członków. Kto następny? A może czas na transfery w przeciwnym kierunku?