Wśród ujawnionego materiału znajdują się m.in. nagrania rozmów ministra Sikorskiego z Centrum Operacyjnym MSZ oraz przebywającym w Smoleńsku ambasadorem RP w Rosji,
Jerzym Bahrem
. To właśnie Bahr, stojąc ok. 150 metrów od wraku prezydenckiego samolotu, miał powiedzieć, że na miejscu „nie widać oznak życia”.
Wśród nagrań znajdują się także odnotowania tego, że przed zatelefonowaniem do Jarosława Kaczyńskiego minister Sikorski rozmawiał z premierem Tuskiem i ówczesnym marszałkiem Sejmu, Bronisławem Komorowskim.
Po opublikowaniu materiału prezes PiS powiedział:
Te nagrania niczego nie wyjaśniają. Stwierdzenie czyjejkolwiek śmierci nie może nastąpić na podstawie słów, że widać coś ze 150 metrów, a już na pewno nie można tego stwierdzić w przypadku śmierci prezydenta.
Tam były duże fragmenty samolotu, mogli tam być ludzie żywi, choć nieprzytomni. To kula w płot.
I dodał, że wśród opublikowanych materiałów nie ma mowy o drugim jego pytaniu – skąd Sikorski wiedział o tym, że przyczyną katastrofy był błąd pilotów. Zdaniem Kaczyńskiego, nie można
było stwierdzić, co było przyczyną wypadku:
To akurat charakterystyczne, że moje rozmowy z ministrem Sikorskim się nie nagrały. Nie twierdzę, że wiem, że się nagrały, bo nie mam dowodów, ale ich nie ma. Moim zdaniem ta publikacja rozmów ma służyć pokryciu rządowego blamażu, związanego z emeryturami. A faktycznie sprawa tego, co mówił mi w rozmowach minister Sikorski, jest w dalszym ciągu niewyjaśniona.
Wcześniej publikację nagrań komentował Jarosław Zieliński z PiS. Według niego, w pierwszych minutach po katastrofie nikt nie mógł z pewnością wiedzieć, że wszyscy nie żyją:
Dopiero ujawnienie rozmów prowadzonych przez komórki mogłoby przynieść więcej odpowiedzi, chociaż i tak nie wyjaśniłoby kwestii do końca. Nawet jeśli ktoś był na lotnisku, bardzo blisko, nie mógł twierdzić, że wszyscy zginęli. Opierano się na przekazie, który był domniemaniem. To, co dzisiaj zobaczyliśmy nie odpowiada na pytanie, skąd minister wiedział naprawdę o tym, że nikt nie przeżył. Nie wiemy, czy tak było naprawdę, nie wiemy, co przekazywali inni.
Sprawę skomentował także Paweł Olszewski z PO, który stwierdził, że nie rozumie stanowiska prezesa PiS, bo nagrania są właściwą odpowiedzią na jego pytania:
Nie rozumiem zapalczywości i zacietrzewienia Prawa i Sprawiedliwości do wykorzystywania tragedii smoleńskiej już nie tylko na polu polskim, ale także epatowania nią na forum europejskim. Widać, że Jarosław Kaczyński nie jest w stanie odciąć się od wykorzystywania śmierci brata do celów politycznych.