Dwa tygodnie temu w czasie blokady Sejmu przez związkowców Ewa Stankiewicz próbowała nagrać rozmowę z posłem. Ten odepchnął jej kamerę i krzyknął do niej: "Won stąd". Z kolei wczoraj w "Superstacji" Niesiołowski grzmiał:

Wyszło schamienie niektórych dziennikarzy. To są PiS-owcy agitatorzy.  Stankiewicz wybrała fragmenty. Nie kręciła, jak mi ubliżają i plują.

Zapytany, dlaczego międzynarodowa organizacja reporterów broni dziennikarki, odpowiedział:

Reporterzy bez Granic nie znają faktów, nie znają realiów polskich. Nie ma o czym mówić. Ośmieszają się. Tak jak Amnesty International czasami się ośmiesza.

Nawiązał także do okładki tabloidu, gdzie przedstawiono go jako wściekłego psa i słów Donalda Tuska, który powiedział, że Niesiołowski powinien przeprosić dziennikarkę:

"Super Express" na poziomie hitlerowskich gadzinówek pokazał mnie tak, że spotkamy się w sądzie. A premier nie wykazuje zainteresowania moją osobą.