Minister transportu przypominał, że kilka dni po katastrofie smoleńskiej panowała szczególna atmosfera, która mogła przyczynić się do późniejszych wydarzeń:
Musieliśmy się odnaleźć w sytuacji, która nigdy wcześniej nigdzie na świecie się nie zdarzyła. (...) Trzeba było zachować ciągłość państwa, pomóc rodzinom ofiar dostać się do Moskwy, przywieźć ciała. Jest gotów przeprosić, jako urzędnik państwowy i członek rządu, za to, że identyfikacja ofiar odbywała się tak, jak dziś się o tym dowiadujemy. (...) W wielu sytuacjach Rosjanie wprowadzili nas w błąd.
Nowak mówił też, aby nie oceniać pochopnie minister Kopacz:
Jako człowiek i polityk nigdy nie mam problemu powiedzenia "przepraszam" w danej sytuacji. Myślę, że Ewa Kopacz też. (...) To jest bardzo straszliwy, bolesny błąd, który się zdarzył. Ale prawdopodobnie nie po polskiej stronie.
Ona tam była, ona wchodziła w każde najgorsze miejsce. I dzisiaj mówić, że Ewa Kopacz ponosi odpowiedzialność? Że powinna to, albo tamto? Wielu ludziom nie starczyło odwagi, nawet najbliższym - i to nie jest zarzut - żeby pojechać do Moskwy i identyfikować zmarłych. A ona pojechała i pomagała to robić.
I oczekuje większego spokoju:
Każdy polityk jest na przegranej pozycji kiedy wchodzi w polemikę z rodzinami ofiar. (...) Bardziej odpowiada mi jednak postawa pana Deresza, który mówi "ciszej nad tym wszystkim", a mniej tych, którzy dzisiaj rzucają przede wszystkim polityczne oskarżenia. Nie wykorzystujmy ofiar katastrofy do ataków politycznych. Chętnie dzisiaj niektórzy politycy używają katastrofy smoleńskiej jako paliwa politycznego i bardzo mi się to nie podoba.