Reklama

Mariusz Błaszczak wciąż będzie ministrem. Żółtodziób pozostaje w mundurówce

Klub PiS obronił przed odwołaniem szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka. Ale kłopotów w największym resorcie siłowym od tego nie ubyło.

Aktualizacja: 16.03.2016 21:47 Publikacja: 16.03.2016 19:46

Mariusz Błaszczak wciąż będzie ministrem. Żółtodziób pozostaje w mundurówce

Foto: PAP, Leszek Szymański

Najgorzej jest w policji. Błaszczak na szefa największej służby mundurowej powołał dynamicznego inspektora Zbigniewa Maja. Dobrze pasował on do ideologicznego profilu szefa policji w czasach PiS, bo karierę zaczynał nie w PRL, lecz w latach 90. Ale ideologiczna czystość nie jest gwarantem uczciwości i Maj musiał odejść po dwóch miesiącach, bo okazało się, że CBA i prokuratura badają korupcyjne doniesienia na jego temat.

To właśnie dlatego opozycja złożyła wobec Błaszczaka wniosek o wotum nieufności – pierwsze w tej kadencji. Oczywiście PiS ministra obronił, a pani premier składała rytualne zapewnienia, że ma do niego pełne zaufanie.

Na pierwszy rzut oka to rzeczywiście Błaszczak jest odpowiedzialny za nominację Maja. Ale ma rację Paweł Kukiz – członek Komisji ds. Służb Specjalnych i niezły znawca sytuacji w policji. Stwierdził w środę w Sejmie, że w MSWiA za służby mundurowe odpowiada wiceminister Jarosław Zieliński i to on powinien zapłacić za wpadkę z Majem. Rzeczywiście, Zieliński czuje się w ministerstwie jak w domu – był już wiceministrem w poprzednich rządach PiS.

Błaszczak, który jest w mundurówce żółtodziobem, właśnie Zielińskiemu powierzył misję znalezienia szefa policji. Ta kompromitacja zwiększyła dystans między ministrem i jego zastępcą, a obaj i tak za sobą nie przepadają.

Ponieważ Błaszczak się sparzył, szukanie następcy Maja idzie jak po grudzie. Policja od ponad miesiąca nie ma szefa, a za moment w Polsce odbędą się Światowe Dni Młodzieży z udziałem papieża i szczyt NATO z udziałem prezydenta Baracka Obamy.

Reklama
Reklama

Maj rządził krótko, ale dynamicznie. Przeprowadził prawdziwą czystkę personalną w komendach wojewódzkich. Części komendantów przyda się emerytura, ale Maj wycinał także dobrze ocenianych policjantów, z którymi miał porachunki.

Sprawa Maja pokazała słabość służb w rządzie PiS pod jednym jeszcze względem. Okazało się, że antypatia dwóch Mariuszów – Błaszczaka i Kamińskiego, koordynatora służb specjalnych – kładzie się cieniem na współpracy ich resortów. Gdy MSWiA Błaszczaka powoływało Maja, to podległe Kamińskiemu CBA akurat go tropiło – i nie wymieniały między sobą informacji.

Poza policją w ciągu półtora miesiąca Błaszczak wymienił wszystkich pozostałych szefów służb: BOR, Straży Pożarnej i Straży Granicznej. Na czele SG generała Dominika Tracza zastąpił oficer niskiej rangi – major Marek Łapiński, znów wedle klucza oficerów nieskażonych PRL. To odważny eksperyment, bo przed tą służbą stoją ogromne wyzwania, związane m.in. z nielegalną imigracją, ŚDM i szczytem NATO.

Pani premier stwierdziła w Sejmie, że Błaszczak to jeden z najlepszych ministrów tego resortu po 1989 roku. Sporo w tym politycznego kredytu, a Błaszczak musi się bardzo postarać, by zacząć go spłacać.

Publicystyka
Estera Flieger: Zachować spokój, nie wiedzieć i próbować
Publicystyka
Jan Zielonka: Życzenia noworoczne, bo niebezpiecznie zbliżamy się do krawędzi przepaści
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Polska nie może ulegać niebezpiecznej iluzji
Publicystyka
Jerzy Surdykowski: Bohaterami nowych „Dziejów głupoty w Polsce” byliby Grzegorz Braun i brauniści
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Publicystyka
Historyk IPN odpowiada Jad Waszem: Wymagajmy od siebie powagi i dokładności
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama