Dziękuję panu Pawłowi Ławińskiemu za odpowiedź. Zarazem przykro mi, że musi nadstawiać głowę za poprzednie kierownictwo „Gazety Wyborczej” w sprawie Jacka.

Jako bezpośredni Jego szef (kierownik działu zagranicznego) postępował wobec Jacka bardzo przyzwoicie. Niemniej to Helena Łuczywo podejmowała decyzje w sprawach kadrowych.

I to było głównym tematem mojego listu.

Post scriptum:

Helena Łuczywo nie doceniała swojego korespondenta w Waszyngtonie. Zapomniała, że nawet w chorobie Jacek był i pozostał przede wszystkim reporterem. Natychmiast po rozmowie z nią zapisał dosłownie jej wypowiedź o kapitalistach i demokratach. A ja ją przepisałam do prowadzonego przeze mnie diariusza. W tamtych okolicznościach wydawała się nam (Jackowi i mnie) surrealistyczna.

Tym listem zamykamy dyskusję na temat okoliczności zwolnienia Jacka Kalabińskiego z „Gazety Wyborczej”.

Redakcja „Rz”