Każdy wywiad pan prezydenta, dostarcza nam mnóstwo niespodzianek. Dlatego do rozmów z głową państwa typowani są „spec dziennikarze”. Tylko tacy nie giną bowiem szybko pod obstrzałem z prezydenckiej flinty humoru. Do niezwykle odważnych należy zapewne redaktor Monika Olejnik, znana ze swego obiektywizmu dziennikarskiego i czarującego uśmiechu. Tym razem wyruszyła na „łowy” do Belwederu. Prezydent ze spokojem odpowiadał na zawiłe pytania dziennikarki Radia Zet, gdy nagle temat przeszedł na... Ale zobaczcie Państwo sami
Monika Olejnik: Panie prezydencie, czy zgadza się pan ze swoim doradcą, który ostatnio zbulwersował opinię publiczną mówiąc, że poprzednie rządy zachowywały się wasalnie wobec Ameryki, i że my byliśmy jak jeleń zapatrzony w swojego idola.
Bronisław Komorowski: Jeleń, miłe zwierzę.
Monika Olejnik: No, ja wiem, takie zwierzę miłe i niemiłe dla myśliwego.
Bronisław Komorowski: Miłe zwierzę, ładne zwierzę, więc ja myślę, że to oczywiście rozumiem pani pytanie jako troskę o to, żeby doradca prezydenta nie występował w roli publicysty, bo w języku publicystyki, w języku pewnej polemiki to jest absolutnie dopuszczalne i nikomu krzywdy nie przynosi.
Do Bronisława Komorowskiego jako „wielkiego miłośnika” zwierząt zdążyliśmy się przyzwyczaić. Ba dostrzegliśmy ostatnio u niego zamiłowanie nie tylko do jeleni, ale i do dinozaurów. Swoją drogą, Monika Olejnik powinna się wstydzić. Żeby tak „wystawić” prezydenta w temacie jeleni...