O wyborze 1 sierpnia pisze:
Czci bardziej wybuch powstania niż jego uczestników i ofiary.
Ta data utrudnia rzetelną ocenę historyczną powstania. Uniemożliwia też potępienie bezmyślnych sprawców zbrodni, jaką było wysłanie na niepotrzebną śmierć tysięcy Polaków, w tym dzieci i młodzieży.
Powstanie pochłonęło prawie dwieście tysięcy ofiar. Ponad dwukrotnie więcej niż wybuch bomby atomowej w Hiroszimie łącznie ze zgonami na chorobę popromienną. Całkowitemu zniszczeniu uległa nasza stolica.
Jeśli naprawdę chcemy oddać hołd tym, którzy walczyli i zginęli trzeba przesunąć obchody o 63 dni – konkluduje Senyszyn na swoim blogu.
Czy można było oczekiwać innej oceny zrywu powstańczego w ustach tak skomunizowanej postaci jak Joanna Senyszyn? Wszak komuniści zawsze twierdzili, że powstanie nie miało sensu. A że Stalin opanowałby Warszawę? Komunistom to by raczej nie przeszkadzało.