Reklama

Co robili Rosjanie z silnikiem Tu-154M po 10 kwietnia?

W przeddzień 2. rocznicy katastrofy smoleńskiej coraz bardziej widać, że zaraz po niej mieliśmy drugą "katastrofę" – bo jak inaczej nazwać "śledztwo", w którym dowody nie przystają do rzeczywistości

Publikacja: 28.03.2012 13:19

Co robili Rosjanie z silnikiem Tu-154M po 10 kwietnia?

Foto: W Sieci Opinii

Serwis "fakt.pl" ujawnia porażające informacje:

Polska prokuratura bada, czy Rosjanie celowo dopuścili się niszczenia wraku polskiego samolotu. We wszystkich dokumentach Moskwa utrzymuje, że wszelkie badania wraku rozpoczęły się 16 kwietnia i wcześniej ze szczątkami maszyny nic się nie działo. Ale nasi prokuratorzy są przekonani, że było inaczej. (…) Co dokładnie Rosjanie robili z silnikiem? Tego nie wiadomo. Ale prokuratorzy, z którymi rozmawiał "Fakt", nie mają wątpliwości, że ingerencja w szczątki wraku była.

Prokuratorzy mówią wprost:

Trudno powiedzieć, czemu miałoby to służyć, czy jakiemuś zatarciu śladów, czy nie. Być może sami wcześniej, w trakcie przeszukiwania miejsca katastrofy, go uszkodzili

Jak mówi "Faktowi" osoba znająca kulisy śledztwa:

Reklama
Reklama

Są zdjęcia z tego czasu, na których obudowa silnika maszyny jest mocno uszkodzona. Potem, po 16 kwietnia, po badaniach wraku obudowa ta jest już w lepszym stanie.

Przypomnijmy, że zdjęty już z anteny TVP magazyn śledczy "Misja specjalna" pod red. Anity Gargas pokazał Polakom, jak Rosjanie kijami wybijają szyby okien samolotu. Jak zauważa "Fakt":

Do tej pory nie wiadomo, po co to robili – czy może ze zwykłego wandalizmu. Sprawa jest o tyle tajemnicza, że Moskwa wciąż konsekwentnie nie chce wydać polskiej prokuraturze wraku prezydenckiej maszyny. 

Warto się także zastanowić, po co było tak pospiesznie usuwanie szczątków polskiego Tu-154M, gdy znajdowały się poza lotniskiem, które i tak jest zamknięte?

Publicystyka
Estera Flieger: Wagary od płynnej nowoczesności
Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Małe exposé prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Edukacja zdrowotna bez seksu i bez sensu
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Publicystyka
Port Haller, czyli czego Jarosław Kaczyński nie wie o Królewcu, portach i Polsce
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama