Polityk w rozmowie z dziennikarką skrytykował postawę Jarosława Kaczyńskiego podczas obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej:

10 kwietnia było widać człowieka martwego, owładniętego megalomanią dotyczącą swojej własnej roli i roli jego brata, która jest bez związku ani z tym, co odczuwa zdecydowana większość Polaków, ani z dokonaniami politycznymi Lecha Kaczyńskiego. To wszystko byłoby tragikomiczne, gdyby nie dotyczyło katastrofy.

Zdaniem Palikota, całe obchody rocznicy smoleńskiej to porażka PiS:

Kaczyński został pozbawiony kontekstu, on bardzo liczył na to, że Tusk czy ktokolwiek inny mocny zrobi kontrapunkt dla niego, a okazało się, że on jest sam ze swoim szaleństwem, ewentualnie z Macierewiczem i jemu podobnymi ludźmi.

Dla lidera Ruchu Palikota 96 osób, które zginęły 10 kwietnia 2010 roku, to nie jedyne ofiary Smoleńska:

Ci, którzy byli w tym pochodzie 10 kwietnia, to kolejne ofiary smoleńskie, kolejne ofiary herezji smoleńskiej w Kościele, ludzie, których charakteryzuje nienawiść, niechęć, brak tolerancji, insynuacje, które dla nich są związane z Kościołem, z religijnością, z pobożnością, z symboliką narodową. (...) 10 kwietnia wygrała cała ”normalna” Polska, bo na Krakowskim Przedmieściu było widać szaleństwo.