Publicystka pisze:

Akt apostazji Janusza Palikota dokonany w luterańskim stylu z pewnością nie będzie skuteczny. Ma jednak same plusy. Przede wszystkim ruszyło się w mediach. Palikot nie zawiódł.

I tłumaczy:

Było medialne wydarzenie, można komentować, gorący kartofel w grze, wydawcy programów informacyjnych zadowoleni i syci. Wszystkie stacje jak jeden mąż ruszyły więc do rytualnego narzekania na Palikota, że "błazen", że zamiast zajmować się bardzo poważnymi sprawami, tak jak inni politycy - kopanie piłki, ściąganie wraku, obrona polskiej tradycji, przygotowania do Święta Wniebowstąpienia - znów zachowuje się niepoważnie.

Środa zauważa, że apostazja Palikota dała okazję wielu osobom na ponowne zaistnienie w mediach:

Znów zobaczyliśmy Romana Giertycha, Tomasza Nałęcza, Tomasza Terlikowskiego, a nawet Kazimierza Marcinkiewicza. Za to w PiS duch wyraźnie słabnie: wymęczona twarz posła Błaszczaka gadała do kamery te same monotonne frazesy o potędze PiS i nicości całej politycznej reszty.