Prezes Jarosław Kaczyński zwrócił się z prośbą o spotkanie do Bronisława Komorowskiego, wierząc w to, że można poważnie rozmawiać o przyszłości ustawy emerytalnej. Prezes chciał przedstawić racjonalne argumenty i przekonywać prezydenta do zawetowania ustawy podnoszącej wiek emerytalny. To jest najskuteczniejszy sposób na zablokowanie tej ustawy, do czego PiS wzywa od dawna.
Odrzucenie weta przez koalicję i Ruch Palikota nie jest pewne. To mogłoby oznaczać, że ustawa po wecie wyląduje w koszu. Druga możliwość, do której Jarosław Kaczyński chciał namawiać, to skierowanie ustawy do Trybunału.
Duda tłumaczy dlaczego prezesa PiS nie było w Pałacu:
W czwartek okazało się, że prezydent Komorowski zmienił całkowicie wszystkie ustalenia. Ostatecznie zaprosił przedstawicieli wszystkich klubów. Co najważniejsze w tej sprawie, ustami swojej rzeczniczki powiedział, że żadne konsultacje dotyczące ustawy nie będą prowadzone, ponieważ ona jest już w rękach prawników. To oni de facto zdecydują o losie ustawy i dadzą sygnał w tej sprawie.
Po co więc jest całe to spotkanie? To spotkanie nie ma w ogóle dotyczyć kwestii emerytur. Premier Kaczyński uznał więc, że taka decyzja to tylko picie herbatki pod żyrandolem, a nie rozmowa z prezydentem o najważniejszych dla Polaków sprawach. O nich prezydent nie chce rozmawiać.
Zapytany skąd jego zdaniem taki pośpiech w tej sprawie, Andrzej Duda odpowiada:
Prezydent wypełnia oczekiwania Donalda Tuska. Widać, na czyim pasku znajduje się prezydent Komorowski. On jest prezydentem Platformy Obywatelskiej, który nie słucha głosu społeczeństwa, który nie słucha argumentów przedstawianych przez szefa „Solidarności”, który nie reaguje na społeczne protesty. On wykonuje wolę Donalda Tuska, która w mojej ocenie jest podyktowana czynnikami znajdującymi się poza Polską.