Przypomnijmy: premier twierdził w prokuraturze, że o zapowiedzi prezydenta, iż chce on uczestniczyć w obchodach rocznicy zbrodni katyńskiej, dowiedział się już po tym, gdy pojawiła się informacja o rosyjskim spotkaniu polskiego premiera z Władimirem Putinem - czyli 3 lutego.
Eugeniusz Kłopotek komentował:
Powinienem mu wierzyć, ale skoro miałoby tak być, no to na litość boską: czy ktoś jeszcze kieruje tym państwem? To urzędnicy robią sobie, co chcą? Raczej byłbym skłonny uznać, że urzędnicy go nie poinformowali, być może o tym nie wiedział. Ale skoro tak miało być, to ja pytam, co robili ci urzędnicy tam (w resorcie - red.) później?
Kłopotek dodał, że sprawa wyjazdu prezydenta obciąża stronę rządową:
Przede wszystkim w tym momencie urzędników ministerstwa spraw zagranicznych. Teraz pytanie jest, czy również tu Radosław Sikorski nie popełnił jakiegoś niedopatrzenia i nie poinformował premiera. Bo chyba on jednak wiedział, czy nie?
Znany ludowieci uważa także, że szef dyplomacji powinien znać plany prezydenta:
Tym bardziej, jak pan doskonale wie, w poprzedniej kadencji (...) pan premier i pan prezydent śp. Lech Kaczyński, wzajemnie się pilnowali: kto gdzie jedzie, po co jedzie i czym leci.