Kamila Baranowska pytana przez portal Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, czy to droga, która może podnieść słupki oglądalności, odpowiada:
Cała tocząca się przez wiele tygodni historia ze śmiercią małej Madzi spowodowała niemal dwukrotny wzrost oglądalności kanałów informacyjnych. To o czymś świadczy. Dlatego nie jestem pewna, czy rzeczywiście widzowie są zmęczeni tabloidyzacją i sensacją, bo słupki oglądalności wskazują na coś przeciwnego. A stacje wychodzą naprzeciw tym właśnie oczekiwaniom…
Zdaniem Baranowskiej:
Zasadnicze pytanie brzmi: czy media będą wychodziły z założenia, że ludzie oczekują od nich taniej sensacji, wobec czego one ją zapewniają; czy też może zdecydują, że pewnych granic jednak nie przekroczą i postarają się wziąć na siebie ciężar kreowania innych, bardziej wyrafinowanych gustów telewidzów? Telewizje przeżywają kryzys, robią wszystko, żeby przyciągnąć widza, i żeby został przy ich programie tę minutę dłużej. Nie wiem czy będą na tyle odważne by zrezygnować z tego, co przyciąga ludzi przed telewizory.
Bo jak przyznaje:
Jeden z byłych prezesów TVP powiedział mi kiedyś, że telewizji wystarczyłoby kilka lat stabilnego zarządu i dobrze przeprowadzonej restrukturyzacji, by wyprowadzić ją na prostą i sprawić, by była na rynku bezkonkurencyjna - z jej zapleczem technicznym, ośrodkami regionalnymi itd. Na razie jednak wciąż nie ma pomysłu na finansowanie mediów publicznych. Niby jakaś ustawa gdzieś powstaje, ale nie bardzo wiadomo, kto ją robi i co w niej się znajdzie. Tymczasem i TVP i Polskie Radio są na granicy utraty płynności finansowej.
I zapewne premier Donald Tusk nie czuje się za to odpowiedzialny.