Kwiatkowski mówił w TVN24, że funkcjonariusze mieli prawo reagować zdecydowanie:
Policja ma nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek, by dbać o bezpieczeństwo obywateli, którzy w spokoju, zgodnie ze swoimi konstytucyjnymi prawami, przychodzą demonstrować swoje poglądy. Skuteczne wyłowienie z tłumu bandytów, pozwoliło zapewnić bezpieczeństwo innym uczestników pochodu.
I dodał:
Jeśli mam uwagi do działań policji, to nie z tego, ale zeszłego roku, że wtedy to działanie było zbyt łagodne, zbyt zachowawcze, statyczne.
Poseł PO przypominał wydarzenia z ubiegłego roku:
Ustawa o policji precyzuje, w jakich sytuacjach może ona użyć broni gładkolufowej czy gazu. Chodzi np. o rzucenie kostką brukową, kamieniami w funkcjonariuszy. A dokładnie to miało miejsce. Jeśli ktoś dziś mówi, że w wyniku interwencji policji byli zagrożeni zwykli uczestnicy marszu, to niech sobie przypomni, co się działo w zeszłym roku. Tutaj policja szybko zatrzymała stu kilkudziesięciu zadymiarzy, bo tylko to słowo jest słowem adekwatnym do tych osób, które zostały zatrzymane.
I podkreślał:
Dzięki temu inni uczestnicy marszów mogli demonstrować swoje poglądy i nie doszło do bijatyki między uczestnikami poszczególnych marszów. (...) Marzy mi się, aby w przyszłym roku działania policji były jeszcze bardziej skuteczne.
Kwiatkowski nie zgadzał się z krytyką, że w policyjnej akcji wzięli udział funkcjonariusze CBŚ w kominiarkach.:
Jeżeli ktoś to święto, które jest świętem wszystkich Polaków, próbuje zakłócać, to jest to dla mnie osoba wyjątkowo marnego asortymentu i dlatego uzasadnionym jest użycie tych najlepiej wyszkolonych policjantów, żeby Polska 11 listopada mogła powiedzieć (...): jesteśmy dumni ze swojego Święta Niepodległości.