Reklama

Pomorze: jedne z ostatnich takich terenów inwestycyjnych

Dysponujemy dużymi obszarami inwestycyjnymi, które mają jednego-dwóch właścicieli. To rzadkość. Chcemy tam przyciągnąć energochłonne inwestycje - mówi Sławomir Koprowski, prezes Pomorskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.

W Polsce jest coraz mniej dużych i atrakcyjnych terenów inwestycyjnych. Co wy proponujecie pod tym względem?

Reklama
Reklama

Proponujemy tereny inwestycyjne, które są położone w Pomorzu Środkowym, w okolicach Słupska i Koszalina. Duże, zwarte obszary z gotowym miejscowym planem, z dostępem do energii elektrycznej i gazu. To przede wszystkim kompleks w Redzikowie położony bezpośrednio przy nowo budowanej trasie S6. Mamy tam doskonale zagospodarowanych ponad 80 ha oraz dodatkowo 180 ha, gdzie w sierpniu będzie już zakończony następny miejscowy plan zagospodarowania. Czyli łącznie ponad 240 ha. Mówimy także o terenach położonych w Słupsku przy ulicy Grunwaldzkiej. Tam mamy około 100 hektarów terenu, w zasadzie gotowego do przyjęcia inwestorów. Z kolei największym obszarem na terenie województwa zachodniopomorskiego jest podstrefa Karlino, gdzie też jest prawie 100 ha terenów dostępnych dla inwestorów.

Jakie są inne atuty tych terenów?

Przede wszystkim są to jedne z niewielu dużych kompleksów dostępnych dla inwestycji. Nie mówimy tutaj o kilku hektarach. Mówimy o kilkuset hektarach, które mogą przyciągnąć dużego inwestora. Do tego są to tereny, gdzie mamy jednego-dwóch właścicieli i są to właściciele publiczni. Dlatego tutaj o wiele łatwiej przeprowadzić postępowanie sprzedażowe. Mamy bardzo blisko porty oraz zmodernizowaną linię kolejową z bocznicami kolejowymi, które ułatwiają dostęp, umożliwiają na przykład inwestycje logistyczne.

O jakim typie inwestorów myślicie?

Reklama
Reklama

W związku ze zmianą mapy energetycznej Polski, myślimy przede wszystkim o dużych  inwestycjach energochłonnych czy data house. Czyli wszelkiego rodzaju duże inwestycje, które potrzebują przestrzeni, a niekoniecznie rozbudowanej załogi. Nie ukrywajmy, tutaj dostępność pracowników jest w jakimś stopniu ograniczona. Największym miastem na naszym obszarze jest Koszalin, który liczy 100 tysięcy mieszkańców. Nie możemy zaproponować inwestycji, gdzie zatrudnienie znajdzie 5-6 tysięcy osób.

Jakie jest zainteresowanie tymi terenami?

Cały czas rozmawiamy, cały czas pojawiają się inwestorzy. Dzisiaj na przykład odbywa się spotkanie z dużym inwestorem zagranicznym z zakresu przemysłu zbrojeniowego. W ubiegłym tygodniu mieliśmy gości z Australii zainteresowanych data center. Cały czas coś się dzieje.

A kiedy pana zdaniem zapadną decyzje inwestycyjne?

Miejmy nadzieję, że jeszcze w tym roku. To są naprawdę duże inwestycje, które wymagają dużego kapitału i decyzje nie zapadają bardzo szybko. Ale mam nadzieję, że w tym roku uda nam się już skomercjalizować przynajmniej część jednego z obszarów.

Działacie w ramach Polskiej Strefy Inwestycji. Co to daje inwestorom?

Reklama
Reklama

Polska jest jedną wielką strefą inwestycji. Każdy może inwestować na dowolnym obszarze,  duża część przedsiębiorców jeszcze o tym nie wie. Warto skorzystać z programu PSI, gdyż to oznacza duże ulgi w podatkach dochodowych, które przedsiębiorca może wykorzystać przy inwestycjach. Te ulgi można rozliczać przez 15 lat. Czyli przedsięwzięcie nie musi od samego początku przynosić zysków.

Prosto z MIPIM w Cannes
MIPIM 2026: Europa wraca do gry
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Prosto z MIPIM w Cannes
Jak wojna z Iranem wpłynęła na MIPIM
Prosto z MIPIM w Cannes
Fundusz nieruchomościowy Kulczyk Investments odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku
Prosto z MIPIM w Cannes
Mieszkania dostępne w funduszu Sebastiana Kulczyka
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama