Serwis porównuje zaistniałą sytuację do problemu hiszpańskich ocupas, czyli osób, które w czasie nieobecności właściciela wchodzą do jego nieruchomości i bezprawnie w niej zamieszkują.

Czytaj więcej

Podatek od nieruchomości w górę. Właścicieli domów i mieszkań czekają podwyżki w 2027 r.

Siostrzeniec bezprawnie zajął nieruchomość

Sprawa opisana przez serwis Wyborcza.biz dotyczy pana Tadeusza. Po śmierci siostry, zgodnie z jej testamentem, odziedziczył wraz z bratem dom w Osiecznej koło Leszna. Wydziedziczony został natomiast za „niewdzięczność” syn zmarłej siostry – pan Dariusz. Obecnie, po śmierci brata, jedynym właścicielem domu jest pan Tadeusz.

Mężczyzna od lat nie mieszka jednak w rodzinnej miejscowości i z tego powodu postanowił sprzedać nieruchomość. Wówczas w domu zaczął pomieszkiwać jego wydziedziczony siostrzeniec, pan Dariusz, który uzyskał klucze od sąsiada, a następnie usunął kłódkę zamontowaną przez właściciela i założył własną. Ponadto wyciął drzewa w sadzie, wymienił zamki, a także przywiózł do domu swoje rzeczy i meble.

Mężczyzna nie pozwala panu Tadeuszowi wejść do jego nieruchomości, grożąc powiadomieniem policji i zgłoszeniem zakłócenia miru domowego. Twierdzi, że na pobyt w domu pozwoliła mu ustnie babcia, która zmarła w 2007 r. Ponadto pan Dariusz podważa testament matki i w związku z tym do księgi wieczystej nieruchomości wpisał roszczenie. Złożył też do sądu wniosek o ponowne przeprowadzenie postępowania spadkowego. To z kolei oznacza, że pan Tadeusz nie może sprzedać nieruchomości.

Czytaj więcej

Zarobił 80 mln zł, ma 38 apartamentów nad Bałtykiem. To były bramkarz reprezentacji Polski

Wyrok sądu w sprawie zakłócania miru domowego

W związku z opisaną sytuacją pan Tadeusz założył sprawę o zakłócanie miru domowego. To przestępstwo polegające na wdarciu się do cudzego domu, mieszkania czy lokalu oraz na nieopuszczaniu go mimo żądań właściciela.

Sąd Rejonowy w Lesznie uznał jednak, że nie doszło do naruszenia miru domowego, ponieważ właściciel nieruchomości nie mieszka w niej na co dzień. W uzasadnieniu sąd napisał, że „instytucja nietykalności mieszkania ma chronić wolność i spokój mieszkańców, a nie prawo własności”.

– To było dla mnie nie do uwierzenia. To oznacza, że każdy może wejść do niezamieszkiwanego domu czy mieszkania i się tam rozgościć – przyznał pan Tadeusz cytowany przez Wyborcza.biz.

Czytaj więcej

Kuracjusze nie muszą już przyjeżdżać sami. Sanatoria przygotowują specjalne pokoje dla zwierząt

Sąd apelacyjny podtrzymał wyrok

Mężczyzna odwołał się do sądu drugiej instancji. Sąd Okręgowy w Poznaniu podtrzymał jednak wyrok sądu pierwszej instancji i zaznaczył, że „znajduje oparcie w orzecznictwie Sądu Najwyższego”. Według sądu do naruszenia miru domowego może dojść tylko w sytuacji, gdy przedmiotowa nieruchomość jest przez właściciela zamieszkiwana.

Sąd apelacyjny wskazał ponadto, że w zaistniałej sytuacji pan Tadeusz może wystąpić do sądu cywilnego z pozwem o eksmisję. Mężczyzna, jak podaje Wyborcza.biz, pozew taki złożył już rok temu i cały czas oczekuje na wyznaczenie terminu rozprawy przez sąd.