Do końca maja wszyscy uczniowie mają wrócić do nauki stacjonarnej. Część rodziców skrzykuje się w mediach społecznościowych i rozpoczyna akcję „Nigdy więcej zdalnego nauczania". W pismach do dyrektorów szkół żądają zagwarantowania, że cały przyszły rok szkolny odbędzie się w trybie stacjonarnym. Ale zbierane są także podpisy pod petycją, by powrót uczniów do szkół przesunąć aż do września.

Czytaj także:

Mimo zdalnej nauki fiskus nie widzi powodu do wznowienia ulgi na internet

Tymczasem rząd, w ramach Krajowego Planu Odbudowy (KPO), planuje usprawnić edukację zdalną i przeprowadzić reformę cyfryzacji systemu oświaty i wychowania. Chce uregulować nauczanie przez internet tak, by łączyć model stacjonarny z możliwościami indywidualizacji nauczania, jakie dają narzędzia online. Reforma zakłada wyposażenie szkół i przedszkoli w sprzęt, a także przeszkolenie nauczycieli, uczniów i rodziców, by mogli sprostać zdalnej edukacji. W ten sposób rząd chce przygotować system do sytuacji kryzysowych.

Pod koniec tego roku w rozporządzeniu uregulowane zostaną minimalne standardy wyposażenia szkół w infrastrukturę cyfrową, by wyrównywać szanse edukacyjne uczniów w całej Polsce. Rząd wskaże źródła finansowania samorządom jako podmiotom odpowiedzialnym za prowadzenie szkół.

Powrót do szkoły we wrześniu 2020 r. pokazał, że w wielu przypadkach nauczyciele nie mogą kontynuować w pracy w szkole wykorzystywanie cyfrowych narzędzi, do których w czasie pandemii przyzwyczaili się uczniowie. Problemem jest zaplecze technologiczne, niedostateczna liczba prawidłowo działających komputerów (w większości przestarzałych), tablic multimedialnych, rzutników oraz nierównomierny dostęp do szybkiego internetu w salach lekcyjnych.

Jak podkreślono w KPO, paradoksem jest to, że edukacja zdalna bazowała na prywatnym sprzęcie i łączach nauczycieli. Na problem braków sprzętowych zwracało też uwagę aż 55 proc. nauczycieli szkół podstawowych oraz 56 proc. nauczycieli liceów i techników. Obecnie tylko 20 proc. nauczycieli ma służbowy laptop. W KPO zaplanowano, by do końca 2024 r. odsetek ten wzrósł do 90 proc., a docelowo – 100 proc. Na jeden komputer w polskiej szkole przypada obecnie aż dziesięciu uczniów. Ale dopiero w trzecim kwartale 2025 r. liczba ta ma spaść do dziewięciu. Docelowo rząd chciałby, żeby na jeden komputer przypadało nie więcej niż trzech uczniów, tak by można było prowadzić zajęcia w grupie.

Sprzęt multimedialny dostarczany do szkół będzie mógł być wypożyczany uczniom na potrzeby nauki zdalnej. Szacuje się, że przedsięwzięcie będzie kosztować 550 mln euro, a 50 mln pochłonie jego obsługa.