Reklama

Publiczne uczelnie nakładają ograniczenia dla chcących studiować na drugim kierunku

Publiczne uczelnie wprowadzają zbyt niskie limity dla chcących studiować dziennie na drugim kierunku.

Aktualizacja: 26.08.2015 16:31 Publikacja: 26.08.2015 16:18

Publiczne uczelnie nakładają ograniczenia dla chcących studiować na drugim kierunku

Foto: www.sxc.hu

W podjętych przez senaty uczelni uchwałach pojawiły się ograniczenia, które oburzyły część studentów. Mowa o maksymalnej liczbie miejsc dla osób, dla których będzie to kolejny kierunek stacjonarny na uczelni publicznej.

Na obleganym Wydziale Prawa Uniwersytetu Gdańskiego są to zaledwie trzy miejsca na 220. Chemię jako drugi kierunek na tej uczelni będzie mogło wybrać tylko pięć osób na 240 miejsc, a pedagogikę pięć na 150.

Są też uczelnie, które wprowadzają limit zero. Tak jest na Uniwersytecie Wrocławskim. Osoba, która studiuje już jakiś kierunek, nie może na tym uniwersytecie studiować bezpłatnie pedagogiki, pedagogiki specjalnej ani pedagogiki o specjalności wczesnoszkolnej.

– Wydaje nam się, że to niekonstytucyjne. To nic innego jak ograniczenie dostępu do nauki, i to osobom zdolnym i chętnym do poszerzania horyzontów – mówi Mateusz Mrozek, przewodniczący Parlamentu Studentów RP.

Także konstytucjonaliści uważają, że zbyt niskie limity mogą być niezgodne z ustawą zasadniczą. Tym bardziej że Trybunał już raz o limitowaniu drugiego kierunku się wypowiadał.

Reklama
Reklama

– Zero to żaden limit. Limit to górna granica, która powinna być dodatnia – uważa prof. Genowefa Grabowska, konstytucjonalistka.

Beata Czechowska-Derkacz, rzecznik Uniwersytetu Gdańskiego, przekonuje jednak, że to nie uniwersytet, ale ustawodawca wprowadził obowiązek wyznaczenia limitów miejsc na studiach stacjonarnych dla osób, dla których jest to kolejny kierunek studiów stacjonarnych na uczelni publicznej. Problem jest jednak w proporcjach.

– Tak niski limit jak trzy miejsca sprowadza wyrok Trybunału do absurdu i może być niekonstytucyjny. Nie ma bowiem możliwości podjęcia odpłatnych studiów na kolejnym kierunku, jeśli dotyczy ona zbyt wąskiego grona chętnych – uważa prof. Grabowska. I dodaje, że uczelnie, które wprowadzają tak niskie limity, po prostu chcą, by studenci płacili za studia. Studia prawnicze nie wymagają laboratorium do kształcenia. Przyjęcie większej liczby studentów nie podwyższyłoby kosztów.

Wymóg płacenia za drugi fakultet wprowadziła nowelizacja z 2011 r. Zgodnie z nią student, który zdecydował się na kolejne studia, musiał za nie zapłacić, jeśli nie spełnił kryteriów otrzymywania stypendium rektora.

Regulacja ta została uznana przez Trybunał za niezgodną z art. 70 ust. 2 konstytucji (sygn. akt K 35/11). Stanowi on, że nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna. Ustawa może dopuścić świadczenie niektórych usług edukacyjnych przez publiczne szkoły wyższe za odpłatnością, jednak kształcenie na drugim kierunku nie jest taką usługą edukacyjną.

Trybunał zastrzegł, że korzystanie z prawa do nauki na uczelniach publicznych na zasadzie nieodpłatności wymaga od jego beneficjentów poważnego podejścia. Dlatego dopuścił wprowadzenie przez ustawodawcę rozwiązań przewidujących wyższe wymagania dla studentów kształcących się na drugim lub kolejnych kierunkach.

Reklama
Reklama

Po wyroku do prawa o szkolnictwie wyższym wprowadzono przepis zezwalający senatowi uczelni na określenie liczby miejsc dla osób, dla których będzie to kolejny kierunek studiów stacjonarnych na uczelni publicznej. Senat powinien kierować się zasadą odpowiedzialności za jakość kształcenia oraz możliwościami finansowymi.

Nieruchomości
Sąsiad chce zwrotu pieniędzy za płot? Ważne są dwie kwestie
Prawo drogowe
Sąd: odstawienie prawej nogi to błąd eliminujący kierowcę
Praca, Emerytury i renty
Tyle wyniosą świadczenia po waloryzacji. ZUS podał kwoty
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama