W niedzielę, 25 października, w Bułgarii odbyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Wstępne wyniki exit poll wskazują, że do drugiej tury przejdą Iliana Jotowa i Andrej Giurow. Urzędująca prezydentka Bułgarii uzyskała niewielką przewagę. Jak podała agencja BTA, Iliana Jotowa osiągnęła od 32,2 proc. do 36,6 proc. głosów, tymczasem jej główny konkurent uzyskał wynik pomiędzy 31,6 proc. a 32,4 proc. Badanie objęło pięć ośrodków: Gallup International, Trend, Market Links, Alpha Research i Miara.
Pełniąca od początku tego roku funkcję prezydentki Bułgarii Iliana Jotowa postrzegana była przed media jako faworytka wyborów. Po oddaniu przed południem głosu w Sofii zaapelowała o jedność narodową. – Głosowałam z głęboką wiarą w rozwój Bułgarii, w pokój i stabilność. Bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy porozumienia i dialogu – zaznaczyła.
Czytaj więcej
Wichura Austen doprowadziła do rozległych awarii energetycznych w południowo-zachodnich Niemczech, a jej skutki odczuły także służba zdrowia i tran...
Andrej Giurow, reprezentujący proeuropejskie ugrupowanie Kontynuujemy Zmiany – Demokratyczna Bułgaria (PP-DB), oddał głos w swoim rodzinnym Błagojewgradzie. – Chcemy Bułgarii, która patrzy w przyszłość – kraju europejskiego, wolnego i dumnego, w którym ludzie czują się bezpieczni – oświadczył.
Po głosowaniu premier Rumen Radew zwrócił uwagę na trudną sytuację międzynarodową. Jego zdaniem Bułgaria potrzebuje silnego prezydenta, który będzie dysponował jasnym mandatem do sprawowania urzędu.
Bułgaria z pierwszą w historii prezydentką
W styczniu Radew zrezygnował z funkcji prezydenta, którą sprawował od 2017 roku, aby wystartować w wyborach parlamentarnych i podjąć próbę zakończenia długotrwałego kryzysu politycznego. W kwietniu jego ugrupowanie, Postępowa Bułgaria, zwyciężyło w wyborach parlamentarnych, zdobywając większość pozwalającą na utworzenie rządu bez koalicjantów. Był to pierwszy taki przypadek w kraju od dwóch dekad. Po odejściu Radewa obowiązki głowy państwa przejęła Iliana Jotowa, która wywodzi się z tego samego obozu politycznego i została pierwszą kobietą na tym stanowisku w historii Bułgarii.
Tegoroczne wybory odzwierciedlają różnice w podejściu do polityki zagranicznej, szczególnie w kontekście wojny w Ukrainie. Jednym z głównych tematów kampanii stał się wybór między dalszym zacieśnianiem relacji z Zachodem a bardziej neutralnym stanowiskiem wobec konfliktu.
Czytaj więcej
Donald Trump oświadczył, że Stany Zjednoczone nie zaatakują Iranu w niedzielę. Jego deklaracja pada w czasie doniesień o przygotowaniach do wznowie...
Z prognoz ośrodka Alpha Research wynikało, że Jotowa mogła liczyć na 41,1 proc. poparcia. Giurow uzyskał w tym badaniu 28,3 proc., natomiast Kostadin Kostadinow, reprezentujący prorosyjskie stanowisko, osiągnął wynik 12,8 proc.
Kandydaci prezentują odmienne podejście do kwestii bezpieczeństwa i wojny w Ukrainie. Jotowa opowiada się za rozwiązaniem konfliktu na drodze dyplomatycznej i podchodzi sceptycznie do zwiększania dostaw uzbrojenia dla Kijowa. Giurow potępia natomiast rosyjską agresję i popiera bliską współpracę Bułgarii z NATO.
Prawo do głosowania ma około 6,5 mln obywateli Bułgarii, w tym ponad 2,8 mln osób mieszkających poza granicami kraju. Wśród przyczyn przewidywanej niskiej frekwencji analitycy wymieniają zmęczenie społeczeństwa kolejnymi kampaniami wyborczymi.
Lokale wyborcze były czynne do godziny 20 czasu bułgarskiego, czyli do godziny 19 w Polsce. Jeżeli żaden z 27 kandydatów nie uzyska wymaganej większości ponad 50 proc. głosów przy frekwencji przekraczającej 50 proc., konieczne będzie przeprowadzenie drugiej tury. Zgodnie z harmonogramem ma się ona odbyć 1 listopada.