Sygnał zmiany nastawienia Trumpa padł podczas opublikowanego na początku tego tygodnia wywiadu dla „Financial Times”.

- Wkrótce się z nimi spotkam – powiedział enigmatycznie brytyjskiemu dziennikowi amerykański przywódca. Portal politico.eu ustalił, że chodzi o planowaną rozmową z przewodniczącym Rady Europejskiej w Brukseli 25 maja. Tego dnia prezydent USA już zaplanował udział w szczycie NATO w belgijskiej stolicy. Teraz między Amerykanami i Europejczykami trwają rozmowy w sprawie dopisania tego dnia jeszcze jednego, ważnego punktu programu. 26 maja Trump poleci na Maltę, gdzie weźmie udział w szczycie państw G7.

Zaraz po referendum w Wielkiej Brytanii w czerwcu ub.r. Trump gratulował „znakomitej decyzji” Brytyjczykom. Przewidywał także wówczas, że śladem Zjednoczonego Królestwa pójdą kolejne państwa Wspólnoty. Jeszcze dwa miesiące temu, w trakcie spotkania z premier Theresą May w Waszyngtonie, prezydent mówił pogardliwie o Unii jako „konsorcjum”. Sprawa stała się na tyle drażliwa, że przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker ostrzegł, iż zacznie nawoływać Ohio do ogłoszenia niepodległości a Teksas do wystąpienia z USA jeśli Biały Dom nie zmieni nastawienia do Unii.

Teraz wygląda na to, że tak się właśnie stało. Bo choć w wywiadzie dla „Financial Times” Trump przyznał, że zaraz po referendum spodziewał się dalszej dezintegracji Unii, to teraz zmienił zdanie.

- Unia dokonała od tego czasu naprawdę bardzo wiele aby trzymać się razem. Dziś wydaje się, że panuje już inne nastawienie ale nie sądzę, aby takie nastawienie panowało w Unii kiedy walczyła z Wielką Brytanią i Wielka Brytania w końcu postanowiła sobie pójść – powiedział Trump.

Podtrzymał jednak tezę, że Brexit będzie dobrą decyzją dla Wielkiej Brytanii. W Brukseli uważa się inaczej.