W piątek przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie policjanci zabezpieczający zgromadzenie przed Trybunałem Konstytucyjnym zatrzymali mężczyznę, który – jak podawała policja – zaatakował policjantkę. Stan kobiety wymagał przewiezienia jej do szpitala. W trakcie przeszukania zatrzymanego okazało się, że miał on przy sobie nóż.

5-minutowe wideo z zatrzymania policja opublikowała w serwisie X.

Zatrzymanie przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie: nagranie z kamery policjanta

Na nagraniu widać, że funkcjonariusze zwrócili się do mężczyzny z zamiarem wylegitymowania go, przedstawili się i zapytali o dokument potwierdzający tożsamość. Ponieważ mężczyzna milczał, zasugerowali przejście na bok. Wtedy mężczyzna odepchnął policjanta i policjantkę i rzucił się do ucieczki.

Funkcjonariusze zatrzymali go w przedsionku lokalu znajdującego się przy ul. Marszałkowskiej i obezwładnili. Przytrzymywany przez policjanta, krzyczał: "napadli na mnie", "dusisz mnie!", na co policjant odpowiedział słowami "nie duszę cię".

Policjantka zwróciła się do mężczyzny, informując, że jest zatrzymany za znieważenie policjanta i naruszenie jego nietykalności cielesnej.

Czytaj więcej

Trwa manifestacja pod Trybunałem Konstytucyjnym. Relacja na żywo

Nagranie dokumentuje także reakcję osób obecnych na miejscu w budynku przy ulicy Marszałkowskiej, m.in. kobiety, która przeszkadzała policjantom, mimo apelu policjantki, aby odsunęła się z miejsca interwencji. 

Dwie wersje jednego zatrzymania. Policja odpowiada nagraniem

Piotr W., za pośrednictwem Ordo Iuris, opublikował oświadczenie, w którym zarzuca policji szereg nieprawidłowości. „Oświadczam, że od momentu zatrzymania nie mam kontaktu z żoną. Domagam się takiego kontaktu. Chcę w tej sprawie mieć moich obrońców, których ustanowiła moja żona. Chcę mieć dostęp do moich obrońców. Nikt mi nie mówi o planowanych czynnościach. Nie otrzymałem kopii protokołu zatrzymania. Po zatrzymaniu, w szpitalu nie wykonano mi żadnych badań. Byłem zbyt słaby, żeby racjonalnie wyrazić na to zgodę. Nie zrobiono mi tomografii! Nie konsultował mnie neurolog. Jest mi słabo, bardzo boli mnie głowa, mam rany. Ja się czuję zagrożony o swoje życie i zdrowie i boję się o moją rodzinę. Nie przyjmuję posiłków. W szpitalu byłem cały czas skuty kajdankami, mam zranione nadgarstki. Cały czas jest przy mnie kilku policjantów. Zabójców się tak nie traktuje. Ja nie powiedziałem, że nie chcę obrońców, też nie twierdziłem, tylko że nie ufam nikomu. Nikt mi nie powiedział, że chodzi o mec. Leszczyńską, mec. Malewskiego i mec. Majkowską. Dodatkowo ja miałem przy sobie pieniądze, ale tylko część została ujęta w spisie zatrzymanych rzeczy” – czytamy w oświadczeniu.

Komenda Stołeczna Policji odpowiedziała kolejnym nagraniem, w którym stwierdziła, że „nie blokowała, ani nie uniemożliwia kontaktu zatrzymanego z adwokatem”. „Wbrew twierdzeniom rozpowszechnianym w mediach społecznościowych i części publikacji medialnych, zatrzymany mężczyzna od samego początku odmawiał kontaktu z adwokatem lub pełnomocnikiem prawnym. Decyzja w tym zakresie została przez niego podjęta dopiero teraz” – czytamy we wpisie na X.

Na nagraniu widać, że zatrzymany (który na nagraniu ma zamazaną twarz), jest w dobrym stanie fizycznym. Podczas rozmowy z policjantem samodzielnie podniósł się z pozycji leżącej i usiadł na brzegu leżanki.