-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!
Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Kliknij i przejdź do szczegółów
Józef Czapski czasem dworował z siebie mieniąc się „największym malarzem”, dodając szybko „1,98 m”, na wszelki wypadek, gdyby ktoś nie zrozumiał autoironii
Zawsze wiodła do niego osobna droga. Wiedział to każdy odwiedzający mieszkańców willi w Maisons-Laffitte. Wizytę u Czapskiego zaczynało się od pożegnania z domownikami zajmującymi parter. Należało zatem strzepnąć popiół ze wspólnie wypalonego papierosa i mocno uścisnąć dłoń Jerzego Giedroycia, a następnie głośno podziękować za obiad Zofii i Zygmuntowi Hertzom. Otworzyć główne drzwi, zatrzymać się w nich i w obrocie na progu wypowiedzieć jeszcze wszystkie komunały dobrego wychowania – że zaszczyt, że wdzięczność, że pamięć – wreszcie zamknąć za sobą drzwi. Jakby się nigdy więcej nie miało tu wrócić. Nieco przesadnie. Głośno. Pozwolić domownikom parteru słuchać echa odchodzących kroków, zostawić ich w rozmyślaniach, a samemu, choć posiłek w brzuchu sennie ciąży w dół, przejść szybko i koniecznie bezszelestnie na tyły budynku. Tam jest drugie wejście, drzwi znane tylko wtajemniczonym. Na palcach wejść na piętro, gdzie rozpościera się królestwo będące zesłaniem arystokracji Czapskich. W jednym pokoju siostra Maria, w drugim Józef. Dwa osobne pokoje – tak rozmienił się rodzinny majątek pod Mińskiem i pałac w Przyłukach. Odwiedziny z przeszkodami – tak należy się poruszać w polskim piekiełku emigracji, wybrukowanym żalami, pretensjami, animozjami, których po latach nie jesteśmy w stanie do końca zrozumieć, a już na pewno odczuć tej piekącej temperatury wzajemnych uraz, dlatego przykrywamy je milczeniem, a pozwalamy szaleć wyobraźni. A ona rusza w swój tan, gdy podrzucam jej widok pełen sprzeczności. Pokój Czapskiego zdaje się być władaniem ekwilibrystyki liczby dwa. Powierzchnia to 22 metry kwadratowe, podzielone na dwie – nierówne – części. Po jednej stronie sztaluga, farby, szkice, ale przede wszystkim przestrzeń, bowiem malowanie to praca fizyczna. Te ręce kreślą w powietrzu esy floresy zanim wylądują wreszcie na płótnie. Farba pryska na boki, brudne ścierki od pędzla muszą gdzieś upaść. Przestrzeń, powiadam, zajmuje tu najwięcej miejsca. Po drugiej stronie jest tapczan, na którym Czapski śpi, siedzi, czyta, przyjmuje gości. Ma prawie dwumetrowe ciało i niebywale długie życie, w którym musi zmieścić Katyń, wielotomowy dziennik, miłość. Nic dziwnego, że na tapczanie leży z podkulonymi nogami, zgięty, przez liczbę tu rządzącą, na pół.
Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Kliknij i przejdź do szczegółów