Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Brazylijczyk Neymar – to jego transfer jest głównym powodem kłopotów Barcelony
W styczniu, gdy kolejne trupy wypadały z szaf, zespół przechodził kryzys (jak się okazało – chwilowy), media rozpisywały się o konflikcie między Luisem Enrique a Leo Messim, pełniący obowiązki prezydenta klubu Josep Maria Bartomeu ogłosił, że latem odbędą się przyspieszone wybory, by oczyścić atmosferę.
A jest co czyścić. Powietrze wokół Camp Nou gęstniało od dawna. Pierwsza była sprawa transferu Neymara. W skrócie – bo o tym przypadku można napisać książkę – Barcelona zataiła, ile tak naprawdę kosztował brazylijski gwiazdor. Pytanie brzmi, czy ktokolwiek w ogóle wie, ile pieniędzy zostało przelanych na konta Santosu, samego Neymara oraz jego rodziców, którzy powołali do życia spółkę zajmującą się wizerunkiem i marketingiem syna (N&N).
Z informacji, które przedostały się do mediów, wiadomo, że 40 milionów euro zostało wpłaconych na konto rodziców Neymara – pierwsza rata, 10 milionów, już w listopadzie 2011 roku. Według umowy spółka N&N sprzedała prawa marketingowe piłkarza Barcelonie. Co prawda nie mogła tego zrobić, gdyż zawodnik miał wówczas ważną umowę z Santosem, ale przedstawiciele spółki N&N twierdzili, że staną się posiadaczem tychże praw w sierpniu 2014 roku, gdy klientowi (synowi) skończy się kontrakt z brazylijskim klubem.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: