Spór dotyczył tekstu Marka Kozubala z 2018 r. „Ziemia z dołów śmierci jako nagroda od IPN” o przekazywaniu wolontariuszom fiolek z ziemią z jam grobowych kwatery „Ł”. IPN zarzucał publikacji niezgodność z prawdą i naruszenie dóbr osobistych, ale ostatecznie przegrał w obu instancjach.
Sąd: Apelacja IPN „całkowicie bezzasadna”
Wyrok zapadł na początku lipca, a z jego pisemnym uzasadnieniem „Rzeczpospolita” zapoznała się w ostatnich dniach. Sąd apelacyjny jednoznacznie ocenił odwołanie IPN. „Oczywista nadinterpretacja dokonana w apelacji skutkuje bezskutecznością opartych na niej zarzutów” – stwierdził sąd, który orzeczenie wydał w trzyosobowym składzie: Jacek Sadomski, Tomasz Pałdyna i Elżbieta Wiatrzyk-Wojciechowska.
Czytaj więcej
IPN wysyła do wolontariuszy fiolki z ziemią pochodzącą z jam grobowych na Łączce. To forma podziękowania za pracę przy poszukiwaniu szczątków ofiar...
Sąd podkreślił również, że o bezzasadności jednej z głównych tez apelacji IPN decyduje jej treść „pozostająca w sprzeczności z materiałem dowodowym zgromadzonym w tej sprawie”. W rezultacie sąd prawomocnie uznał apelację za „całkowicie bezzasadną”.
IPN pytany przez „Rzeczpospolitą” o to rozstrzygnięcie odpowiedział, że sprawą obecnie zajmuje się Prokuratoria Generalna RP, która w tej sprawie może wnieść skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.
– Z uwagi na przedmiot postępowania, którym jest naruszenie dóbr osobistych, zastępstwo procesowe Skarbu Państwa wykonuje Prokuratoria Generalna RP. Wyrok Sądu Apelacyjnego z lipca 2026 r. jest obecnie analizowany przez prawników Prokuratorii pod kątem zasadności wniesienia ewentualnej skargi kasacyjnej – poinformował nas rzecznik IPN dr Rafał Kościański. Termin na jej wniesienie – jak poinformowała „Rz” Prokuratoria Generalna RP – mija 8 listopada.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Dr Dominika Bychawska-Siniarska z Uniwersytetu Gdańskiego, ekspertka Rady Europy ds. wolności wypowiedzi
W tej sprawie zapadły ważne rozstrzygnięcia merytoryczne i z punktu widzenia Gremi Media to akurat dobra wiadomość. Sąd miał okazję jednoznacznie ocenić standard pracy dziennikarskiej: uznał, że opublikowana informacja była prawdziwa, dziennikarz dochował należytej staranności, zwrócił się przed publikacją do IPN, uzyskał potwierdzenie od rzecznika i w całości przedstawił jego stanowisko. Sąd przesądził też, że nie doszło do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych.
Jednocześnie samo powództwo ma wyraźne znamiona SLAPP. Dotyczyło publikacji odnoszącej się do działalności instytucji publicznej, a więc kwestii niewątpliwie należącej do debaty publicznej. Po jednej stronie występował Skarb Państwa – IPN, dysponujący aparatem instytucjonalnym i środkami publicznymi, po drugiej stronie medium realizujące swoją funkcję kontrolną. Roszczenia nie ograniczały się przy tym do zakwestionowania informacji. IPN domagał się zaniechania, przeprosin oraz świadczenia pieniężnego na cel społeczny. Szczególnie znacząca jest przy tym ocena samego sądu apelacyjnego. Jeden z podstawowych argumentów IPN określił on jako „oczywistą nadinterpretację”, a ostatecznie uznał apelację za „całkowicie bezzasadną”.
Ta sprawa dobrze pokazuje, po co potrzebne są mechanizmy anty-SLAPP. Przy odpowiedniej procedurze sąd mógłby już na wczesnym etapie ocenić, czy roszczenie dotyczące udziału w debacie publicznej jest oczywiście bezzasadne, i zakończyć postępowanie bez wieloletniego procesu. Ograniczałoby to koszty po stronie redakcji, czas zaangażowany przez sądy oraz efekt stygmatyzujący i odstraszający, który towarzyszy dziennikarzowi i medium przez cały okres trwania sporu. Tutaj od publikacji artykułu w 2018 r. do rozstrzygnięcia sądu apelacyjnego minęło około ośmiu lat. Nawet jeśli pozwany ostatecznie wygrywa, tak długi proces sam w sobie może wywoływać efekt mrożący.
Fiolki z ziemią z Łączki
Sprawa zaczęła się od opublikowanego 21 czerwca 2018 r. artykułu, w którym dziennikarz „Rz” napisał, że IPN przekazuje wolontariuszom fiolki z ziemią pochodzącą z jam grobowych na kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach i że jest to forma podziękowania za udział w poszukiwaniu szczątków ofiar zbrodni komunistycznych. Punktem wyjścia były wpisy w mediach społecznościowych, w tym zdjęcie fiolki z banderolą IPN.
Co ważne w tej sprawie, dziennikarz jeszcze przed publikacją zwrócił się do Instytutu o potwierdzenie tej informacji oraz z pytaniem o cel i koszty takich działań. Ówczesny rzecznik IPN potwierdził, że ziemię zabezpieczono podczas prac archeologicznych i ekshumacyjnych w 2017 r. i że w kilku przypadkach została ona przekazana wolontariuszom, a jego odpowiedź została w całości zamieszczona w artykule.
IPN uznał jednak, że tekst dziennikarza „Rz” naruszył jego dobra osobiste i w pozwie przekonywał, że zawarte w nim twierdzenia nie mają odzwierciedlenia w faktach, są nieprawdziwe, nierzetelne i oparte na niesprawdzonych oraz niewiarygodnych źródłach. Zdaniem Instytutu artykuł godził w jego dobre imię, wizerunek i wiarygodność jako instytucji publicznej odpowiedzialnej m.in. za poszukiwanie miejsc spoczynku ofiar represji totalitarnych.
Czytaj więcej
Kruszy się ustanowiona po 1989 r. hierarchia narodowych wartości. Antykomunizm coraz większej liczbie ludzi wydaje się po prostu „pisowski”. To abs...
IPN domagał się również zaniechania naruszeń, opublikowania przeprosin oraz świadczenia w wysokości 75 tys. zł na DPS „Kombatant”. Sąd Okręgowy w Warszawie 15 września 2023 r. oddalił jednak powództwo, a następnie Instytut zaskarżył ten wyrok w całości.
Sąd: Zawarta w artykule informacja jest prawdziwa
Sąd odwoławczy podzielił jednak ustalenia pierwszej instancji. Przede wszystkim uznał, że informacja zawarta w artykule była prawdziwa, a przy jego przygotowaniu zachowano wymaganą przez prawo prasowe szczególną staranność i rzetelność. „Przede wszystkim podnieść należy, że zawarta w artykule pozwanego informacja jest prawdziwa” – czytamy w uzasadnieniu sądu.
Dla sądu istotne okazały się również zeznania świadków. Jedna z wolontariuszek potwierdziła bowiem, że otrzymała fiolkę z ziemią wraz z podziękowaniem IPN za udział w zespole prowadzącym poszukiwania i ekshumacje, a wolontariusze byli informowani o możliwości otrzymania ziemi. Drugi świadek potwierdził, że ziemię z kwatery „Ł” umieszczano w fiolkach i mógł ją otrzymać każdy, kto się zgłosił.
Czytaj więcej
To koniec historycznego procesu sędziego Bogdana Dzięcioła, który w okresie stalinizmu bezprawnie skazał na śmierć młodego pilota. Sąd Najwyższy um...
Instytut próbował też podważyć prawdziwość informacji stawiając tezę, że w artykule wskazano, iż przekazywanie tych fiolek stanowiło formę wynagrodzenia za wykonaną pracę. „Rzecz jednak w tym, że w artykule takie twierdzenie nie padło. Czym innym jest bowiem wynagrodzenie w znaczeniu używanym przez skarżącego (zapłata za wykonaną pracę), czym innym zaś wskazywany w artykule cel przekazywania fiolek – nagroda i forma podziękowania” – zaznaczył sąd, który w konsekwencji uznał, że IPN przypisał publikacji tezę, której w niej nie było.
Ponadto sąd apelacyjny nie dopatrzył się także bezprawnego naruszenia dobrego imienia ani renomy Instytutu, a koncepcję objęcia osoby prawnej ochroną właściwą dla godności osobistej człowieka określił jako „całkowicie nieprzekonującą”.
Czy pozew miał cechy SLAPP?
Dodatkowo sprawa ta nasuwa pytanie, czy pozew IPN miał cechy tzw. SLAPP, czyli powództwa mającego tłumić lub ograniczać debatę publiczną poprzez wywieranie presji na dziennikarzy, redakcje lub organizacje społeczne. – To, co szczególnie przemawia za uznaniem tej sprawy za SLAPP, to fakt, że Instytut przyznawał wprost, że jego pozew miał położyć kres dalszym publikacjom na jego temat. Właśnie taki cel – powstrzymanie kolejnych krytycznych publikacji – jest jednym z istotnych elementów przy ocenie, czy mamy do czynienia ze sprawą o charakterze SLAPP – podkreśla mec. Agnieszka Rolińska, która reprezentuje Gremi Media w sprawach sądowych.
Czytaj więcej:
Niekorzystne informacje mogą szkodzić reputacji i wynikom firmy. Dlatego niektórzy przedsiębiorcy występują z pozwami przeciwko swoim krytykom. Jeś...
Pro
Radczyni prawna przypomniała też, że sprawę tę wymieniono w „Raporcie cząstkowym nr 2 – Represje SLAPP i inne formy nękania” komisji badającej mechanizmy represji wobec organizacji społeczeństwa obywatelskiego i działaczy społecznych w latach 2015-2023.
Pozwy SLAPP ma zwalczać obowiązująca od 8 lipca 2026 r. ustawa o szczególnych środkach ochrony w postępowaniu cywilnym osób uczestniczących w debacie publicznej. Zgodnie z nowymi przepisami pozwana SLAPP-em osoba może wystąpić o szybkie oddalenie powództwa jako „oczywiście bezzasadnego”, możliwe jest również zabezpieczenie kosztów procesu poprzez kaucję i nałożenie na powoda grzywny.
Czytaj więcej
We wrześniu 1940 r. dał się zatrzymać i uwięzić w nowo utworzonym niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz, by założyć tam ruch oporu i przekaza...
Pięć lat poszukiwań na Łączce
Prace IPN pod kierunkiem dr. hab. Krzysztofa Szwagrzyka na tzw. Łączce miały na celu odnalezienie szczątków ofiar zbrodni komunistycznych, m.in. osób straconych w więzieniu przy ul. Rakowieckiej i potajemnie ukrytych w dołach śmierci na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. IPN informował, że łącznie w latach 2012-2017 odnaleziono tam szczątki ok. 300 osób, z których kilkadziesiąt udało się zidentyfikować. Wśród rozpoznanych są dowódcy oddziałów AK i „WiN” mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”, także dowódca NSZ ppłk Stanisław Kasznica.