Komisja uznaje, że w najwyższym stopniu winne Brexitowi są następujące osoby.

Po pierwsze, winni są nieudolni politycy i finansiści całego świata zachodniego, którzy najpierw dopuścili do wybuchu, a potem w ciągu ośmiu lat nie potrafili zakończyć globalnego kryzysu finansowego, dającego pożywkę dla rosnącej frustracji i poczucia zagrożenia ogromnej części społeczeństw.

Po drugie, winni są populistyczni politycy brytyjscy oraz ich sprzymierzeńcy z innych krajów, cynicznie wykorzystujący tę frustrację i przestrach, dążący po trupach do władzy, gotowi jeszcze bardziej przerazić biednych ludzi wszystkimi prawdziwymi i urojonymi niebezpieczeństwami po to, by zyskać przewagę polityczną.

Po trzecie, winne są tabloidalne brytyjskie media, żerujące na tej frustracji i tym strachu w celu zwiększenia sprzedaży i zysków, nieliczące się z konsekwencjami swych działań i ze szkodami, jakie mogą wyrządzić w głowach biednych ludzi.

Po czwarte, winny jest też oczywiście nieszczęsny pan David Cameron, premier Zjednoczonego (zobaczymy, jak długo) Królestwa, który ubzdurał sobie, że nad wszystkimi tymi potworami jest w stanie zapanować i wykorzystać je dla wzmocnienia osobistej pozycji w Partii Konserwatywnej.

Po piąte wreszcie, częściową winę za to wszystko ponoszą również niezdolni do skutecznego współdziałania przywódcy krajów Unii, nieumiejący sobie sprawnie poradzić ani z kryzysem zadłużeniowym, ani z problemami imigracji, ani z rosnącymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa Europy.

Jednocześnie Komisja stwierdza, że nie znalazła powodów do tego, by odpowiedzialnością za Brexit jednoznacznie obciążyć następujące grupy ludzi.

Naiwnych Brytyjczyków (zwłaszcza starszych i niżej wykształconych) – bo prawem ludzi jest się bać, a nie jest przestępstwem dać się oszukać cynicznym kłamcom.

Pracujących na Wyspach Polaków – bo wcale nie kradną pracy innym, ale przyczyniają się do wzrostu brytyjskiej zamożności.

Szturmujących granice Unii imigrantów – bo człowiek ma prawo szukać nadziei na bezpieczeństwo i lepsze życie.

Niepotrafiących wytłumaczyć ludziom prawdziwych korzyści z Unii europejskich elit – bo tak właśnie z nimi jest, że uwielbiają toczyć filozoficzne spory we własnym gronie, a z ludźmi rozmawiać nie umieją.

Na tym posiedzenie Komisji zamknięto.

Witold M. Orłowski, profesor Politechniki Warszawskiej, główny ekonomista PwC w Polsce