• Tak wynika z badań Fundacji na rzecz Kredytu Hipotecznego. – Nie jest to wynik oszałamiający, ale warto podkreślić, że stale się poprawia od 2008 r. – komentuje Agnieszka Nierodka, ekonomista z fundacji.
W pierwszym kwartale br. tzw. dostępna wysokość kredytu wyniosła ponad 348 tys. zł.
• W tym czasie poprawił się także wskaźnik dostępności mieszkań, osiągając poziom 0,53 mkw., co oznacza, że przeciętny klient (w dużym mieście) może kupić za średnie miesięczne wynagrodzenie (pomniejszone o minimum socjalne) około pół metra kwadratowego mieszkania.
– Jest to wynik wciąż bardzo słaby, ale i jego wartość konsekwentnie poprawia się od kilku kwartałów – zwraca uwagę Nierodka.
• Poziom wskaźnika dostępności mieszkań jest w dużej mierze uwarunkowany zmianami cen mieszkań, które utrzymują się na wysokim poziomie, ale również systematycznie spadają.
W siedmiu największych miastach w kraju ceny ofertowe na rynku pierwotnym i wtórnym w I kwartale 2011 r. wyniosły średnio 6658 zł za mkw., co stanowi spadek o 5 proc. w porównaniu z danymi sprzed 12 miesięcy.
• W I kwartale 2011 r. banki uruchomiły kredyty mieszkaniowe na kwotę 2,2 mld zł. To spadek w porównaniu z sytuacją na rynku w kwartale poprzedzającym (16 mld zł nowych kredytów). – Pojawiły się wówczas wątpliwości, czy taki wzrost nie jest jedynie efektem przesunięcia części akcji kredytowej z III na IV kwartał (np. umowy podpisywano w III kw., ale faktyczna wypłata kredytu nastąpiła w IV kw., co przełożyło się na dodatkowy wzrost portfela w tym okresie). Wyniki I kwartału 2011 r. potwierdzają, że te wątpliwości były uzasadnione – mówi Agnieszka Nierodka.