Jak mówi Rafał Bieńkowski z portalu Nieruchomosci-online.pl, bariera w postaci metrażu staje się widoczna już na samym początku drogi rodzicielskiej. – 31 proc. badanych żyjących na co dzień w mieszkaniach przyznaje, że ich obecne lokum ogranicza ich w podjęciu decyzji o pierwszym dziecku –  wskazuje.

Ciasnota mieszkaniowa

– Prawdziwy kryzys przestrzeni pojawia się przy próbie powiększenia rodziny o kolejne dziecko. Brak dodatkowych metrów kwadratowych staje się przeszkodą już dla 43 proc. badanych, którzy żyją w bloku – mówi Rafał Bieńkowski.

Jak dodaje, inaczej wygląda to w przypadku właścicieli domów jednorodzinnych. Ale problem też istnieje. – Spośród osób mieszkających w domach, 20 proc. badanych przyznaje, że ich obecne lokum ogranicza ich w podjęciu decyzji o pierwszym dziecku, a 25 proc. twierdzi, że zbyt mały metraż blokuje ich decyzje o kolejnym. Widać wyraźnie, że to właśnie mieszkańcy bloków najbardziej odczuwają skutki ciasnoty mieszkaniowej.

Czytaj więcej

Wzbiera fala wyprzedaży dziedziczonych mieszkań. Ceny mogą zanurkować

Zdaniem autorów badania wiele rodzin znalazło się w mieszkaniowej pułapce. – Młodzi Polacy często kupują pierwsze, niewielkie mieszkanie z myślą, że to tylko etap przejściowy. Kiedy jednak pojawia się plan powiększenia rodziny z modelu 2+1 do 2+2, brutalna rzeczywistość rynkowa często blokuje możliwość wykonania kolejnego kroku – komentuje Anna Zachara-Widła, badaczka zachowań konsumenckich w Nieruchomosci-online.pl. – Ze względu na wysokie ceny większych metraży oraz ograniczoną zdolność kredytową, zamiana nieruchomości w dużym mieście staje się finansowo nieosiągalna. W efekcie rodziny zostają „zamrożone” w za małych lokalach, co zmusza je do odkładania lub całkowitego porzucania decyzji o drugim dziecku.

Demografia zmienia rynek nieruchomości

Aż 44 proc. badanych żyjących w blokach przyznaje, że ich obecne mieszkanie odpowiadało potrzebom, które mieli kilka lat temu, ale niekoniecznie tym, które mają obecnie. – Prawie połowa mieszkańców bloków żyje więc w lokalu, z którego z czasem po prostu „wyrosła”. Kupowane kiedyś kawalerki czy mieszkania dwupokojowe, które dobrze sprawdzały się dla singla lub pary, po latach – w momencie zmiany stylu życia – okazują się często niefunkcjonalne – wskazują autorzy badania.

Czytaj więcej

Co trzeci Polak dziedziczy nieruchomość. „Spadek to nowy wkład własny”

Jak mówi Anna Zachara-Widła, sytuacja demograficzna w Polsce – podobnie zresztą jak w wielu innych krajach europejskich – jest trudna. – Społeczeństwo się starzeje, zmienia się średnia wieku Polaków, a model rodziny 2+1 często staje się jedynym, na który młodzi ludzie stawiają. Do tego dochodzą uwarunkowania ekonomiczne, które ograniczają możliwości finansowania zakupu nieruchomości. To wszystko nie pozostaje bez wpływu na rynek nieruchomości, który w ciągu najbliższych lat będzie wymagał dostosowania się do tych zmian – mówi badaczka. – Młodzi ludzie prawdopodobnie częściej będą rozważać długofalowy najem nieruchomości zamiast kupować na własność. Dużą rolę w transakcjach i ruchach na rynku będą natomiast odgrywać najstarsi – zarówno poprzez wspieranie młodych finansowo przy zakupie, jak i poprzez nieruchomości do odziedziczenia, które będą stanowiły coraz większą część rynku. Młodzi spadkobiercy albo w takich nieruchomościach zostaną i nie wejdą na rynek, albo wystawią je na sprzedaż – dodaje.

Czytaj więcej

Joanna Lebiedź: Depopulacja jako ukryty program mieszkaniowy?

Ekspertka podkreśla, że rynek będzie musiał także zaspokoić potrzeby związane z mieszkalnictwem senioralnym, otworzyć się na nowe modele zamieszkiwania i tym samym zmieniać strategie sprzedaży. – Prawdopodobnie zmieni się też ogólne podejście do miejsca do życia, bo na rynek będą wchodzić młode pokolenia, dla których zmiana, mobilność i elastyczność będą czymś dużo bardziej naturalnym niż dla starszych – uważa Anna Zachara-Widła.