Wszystko za sprawą pierwszej od dekady zmiany sposobu dystrybucji danych statystycznych.
Agencja rządowa kazała bowiem usunąć mediom cały sprzęt komputerowy, wszystkie programy i linie komunikacyjne z ich budynku i komputerów. Do tej pory umożliwiały one transmisję danych takich jak stopa bezrobocia, czy wskaźnik cen konsumpcyjnych.
W zamian departament zaoferował dziennikarzom własny sprzęt oraz dostęp do Internetu.
- Nie jestem w stanie nic nikomu zagwarantować - odpowiedział Carl A. Fillichio, starszy doradca do spraw komunikacji i kontaktów z mediami, na pytanie – czy każda organizacja mediowa będzie miała zapewniony dostep do Internetu w dokładnie tym samym czasie.
Nowy system będzie oferował dostęp do tzw. lockupów (od uzyskania danych do minięcia embarga) akredytowanym dziennikarzom. Dziennikarz będzie otrzymywał dane statystyczne z wyprzedzeniem i będzie miał 30 minut na przygotowani tekstu, nagłówka, tabel. W tym czasie dostęp do Internetu i komunikacji telefonicznej będzie wyłączony. Po pół godziny pracownik Departamentu włączy dostęp online oraz umożliwi połączenia telefoniczne, tak aby za pomocą własnego sprzętu dziennikarze mogli wysłać informacje w eter.
Dane wysokiej wagi
- Jest kilka takich danych, które mają kluczowe znaczenie dla rynków i inwestorów. Między innymi są to dane amerykańskiego Departamentu Pracy. Jesteśmy zaniepokojeni skalą zmian w zakresie dostępu jakie wprowadził rząd – mówi Matthew Winkler, redaktor naczelny Bloomberg News.
Działając na nowym systemie dziennikarz będzie musiał polegać na rządowym łączy internetowym. Nie będzie jednak gwarancji, że dziennikarze będą mogli w tym samym czasie nadać swoje depesze. Do tej pory dziennikarze używali własnych łączy.
- Jeśli jedni inwestorzy otrzymają dane przed innymi to spowoduje rozbieżności na rynkach, a to z pewnością zainteresuje SEC (Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych) – tłumaczy Philip Orlando, szef działu strategicznego w Federated Investors, fimry zarządzającej 370 mld dol.
Decyzja bez dyskusji
Zmiany zostały zapowiedziane bez dopuszczenia organizacji mediowych do debaty o ich słuszności i przydatności.
- Dyrektywy dla Departamentu Pracy umożliwiają oferowanie mediom danych wcześniej, przed datą publikacji. Ale jeśli chcemy korzystać z tej możliwości, to musimy ustalić procedury i zasady i bezpieczeństwa – mówi Fillichio.
- Dostęp do danych powinien mieć każdy i w tym samym czasie. Wszystkie zabiegi, które dezintegrują ten system sa niebezpieczne. Inwestorzy polegają na systemie dystrybucji danych, którym posługuje się Departament. Nowe zasady mogą wprowadzić na rynki dodatkową zmiennośc w czasie publikacji danych – mówi Brian Jones, starszy ekonomista Societe Generale.
Równe szanse?
Fillichio twierdzi, że skoro wszyscy będą mieli dostęp do tej samej sieci i procedur, to to gwarantuje wyrównanie szans. Dziennikarze dodatkowo dostaną kartki i długopisy.
- Nie wydaje mi się to dobre dla odbiorców danych a szczególnie dla inwestorów. Decyzja ta nie tyle wyrównuje szanse, co daje kontrole nad środkami komunikacji – uważa Bonnie Baha, szefowa światowego działu kredytów
Zdaniem Fillichio zmiany sa podyktowane kwestiami bepzieczeństwa, ponieważ wielokrotnie dochodziło do złamań embarga lub sposobu użycia sprzętu w ramach tzw. lockupów.