Użytkownicy nie mają dostępu do serwisu od czasu nalotu służb, które zamknęły go w związku z zarzutami o kradzież praw autorskich i nielegalne dzielenie się plikami w sieci.
Wśród użytkowników, którzy stracili dane jest wielu, którzy trzymali w serwisie legalne treści.
Według Iry Rothkena, adwokata Megaupload ponad 50 milionów użytkowników może stracić przechowywane pliki.
Rothken dodał, że zamrożenie środków finansowych portalu spowodowało, że niemożliwe były wypłaty dla tych, którzy trzymali dane w serwisie.
Pliki serwisu przechowywały dwie spółki Carpathia Hosting and Cogent Communications Group. Władze skopiowały dane, ale nie zarekwirowały ich serwerów.
Oznacza to, że pliki są obecnie nadal pod kontrolą tych dwóch spółek.
- Jeśli obrońcy chcą dostępu do plików muszą rozmawiać z Cogenta i Carpathią – napisali w oświadczeniu prokuratorzy.
Z kolei Carpathia twierdzi, że „nie ma i nigdy nie miała dostępu do zawartości serwerów Megaupload i nie posiada mechanizmu, który może przywrócić danych z tych serwerów klientom Megaupload"
- Użytkownicy, którzy chcą odzyskać swoje dane muszą zgłaszać się do Megaupload – oświadczają władze Carpathia Hosting.
Serwis Megaupload został zamknięty 19 stycznia 2012 r. W swojej bazie posiadał około 150 mln zarejestrowanych użytkowników, co plasowało go w czołówce najpopularniejszych serwisów do dzielenia się danymi na świecie.
Władze USA chcą ekstradycji założyciela serwisu Kima Dotcoma, znanego też jako Kim Schmitz i trzech innych oskarżonych z Nowej Zelandii do Stanów Zjednoczonych.
Prokuratora oskarża ich o narażenie właścicieli praw autorskich do treści dostępnych w serwisie na stratę wysokości 500 mln dolarów.