Zapakowaniem olbrzymiego betonowego filaru w szary papier, naklejeniem znaczków i „wysyłką” zajmie się grupa Napraw Sobie Miasto, która propozycję zakupu wysłała do 18 światowej sławy architektów.
Zakup jest symboliczny, nabywca otrzyma tylko zdjęcie pakunku. Chodzi o wypromowanie budynku uznawanego za najznakomitszy w Polsce przykład stylu zwanego brutalizmem.
„Bardzo dziękuję, że zwróciliście moją uwagę na piękno dworca kolejowego w Katowicach – napisał Tschumi do organizatorów. – Z przyjemnością wesprę waszą akcję. Proszę tylko nie przysyłać nam kielicha w całości” – żartował.
– Przypadła nam rola swatki. Musimy rozkochać architektów w katowickim dworcu od pierwszego wejrzenia – mówi Paweł Wyszomirski, jeden z organizatorów akcji.
Oprócz Tschumiego, wybitnego przedstawiciela nurtu zwanego dekonstruktywizmem, na kupno kielicha zdecydował się Tomasz Konior, znany polski architekt. Akcję w e-mailu wsparła także Martha Thorne z biura Nagrody Pritzkera, architektonicznego Nobla: „Głęboko ujmuje mnie szczerość Waszego pomysłu i uważam, że całość inicjatywy jest godna pochwały”.
Śląski wojewódzki konserwator zabytków Barbara Klajmon zaakceptowała zburzenie hali, choć specjaliści stwierdzili, że budynek jest w dobrym stanie technicznym („Rz”, 10.08 [link=http://www.rp.pl/artykul/520336.html "target=_blank"]„Dworzec palm i tygrysów”[/link]).
Inwestor, firma Neinver, chce odbudować kielichy i postawić w tym miejscu centrum handlowe. Murem w obronie hali stanęło śląskie środowisko architektów i urbanistów. Proponują inwestorowi bezpłatne przekształcenie projektu, byle zachować halę.
– Wysłaliśmy odpowiedź, możemy się spotkać w przyszłym tygodniu – mówi Paweł Tomczuk, rzecznik prasowy Neinver.
Może to coś pomoże, bo urzędnicy umywają ręce. Liczne apele i prośby o interwencję w sprawie hali wpłynęły m.in. do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
– Minister nie może zająć stanowiska, ponieważ jako organ drugiej instancji pełni funkcje kontrolne w odniesieniu do spraw, w których toczyło się postępowanie administracyjne – wyjaśnia sucho biuro rzecznika.
A w tym wypadku decyzji administracyjnej nie było. Wojewódzki konserwator „jedynie” przystał na projekt przewidujący wyburzenie hali, którą wcześniej sam wpisał do ewidencji zabytków (lecz nie do rejestru). I tak „bez decyzji”, decyduje się o stanie kulturowego dziedzictwa.