Marek Niedźwiecki nie doczekał się przeprosin od władz Polskiego Radia za oskarżenia o manipulowanie wynikami Listy Przebojów Trójki. Ostatnio w jego sprawie apelowali redakcyjni koledzy i koleżanki, pisząc list otwarty do prezeski PR, Agnieszki Kamińskiej, która wciąż pozostaje na stanowisku.

Niedźwiecki nawiązuje do sprawy w swoim najnowszym wpisie na blogu, zatytułowanym "Samotnia".

- Czy można zburzyć coś, co dawało radość tak wielu Słuchaczom przez wiele lat w jeden dzień? Teraz już wiem, że tak... Najpierw zadziałała "piramida strachu", a potem "piramida głupoty". Ukryć notowanie, żeby prezes się nie dowiedział co jest na pierwszym miejscu. Potem zamieszać tak, żeby winni byli Prezenter i Asystenci. I trzydzieści osiem lat roboty poszło... - pisze.

Dalej przywiązuje ważne dla niego w tym kontekście piosenki, m.in. "Mimo wszystko" (z fragmentem "powrotów nie będzie") Hey, a także przeprosin, których musi domagać się sądownie. - Elton John i Bernie Taupin już w 1976 roku to wymyślili. "Przepraszam, to może być najtrudniejsze słowo". Ja przepraszam Halinkę i Bartka, bo "Bogu ducha winni" zostali wplątani w ten nonsens. A teraz muszę uwierzyć w życie pozaradiowe... - komentuje cytowany przez Onet.

Informuje też, jak dziś spędza czas, miesiąc po aferze z Trójką. - Na razie robię sobie ucieczki. Najpierw był las, teraz góry. Ulubione... Kilka dni w Jakuszycach, kilka w Karpnikach. Plus okolice.. 9 czerwca odwiedziłem Schronisko Samotnia. Który raz? Chyba tylko trzeci - informuje.

Do jego słów odnosi się Piotr Stelmach, podkreślając, że doskonale rozumie powody, dla których Niedźwiecki nie chce wrócić do pracy w Trójce.

- Rozumiem znaczenie każdego słowa i zdania, które zamieścił w tym wpisie. Obiecałem sobie, że nie będę Go w tej sprawie nękał. Jego, ale też ani Halinki, ani Bartka. Mogę / możemy Im tylko wysyłać sygnały, że WSZYSCY tu na Nich czekamy. A przede wszystkim staramy się dbać o to, by tych trzydzieści osiem lat roboty nigdzie nie poszło - puentuje.