Reklama
Rozwiń
Reklama

Paczkowski: Procesy oparte na kłamstwie

Rozmowa z Andrzejem Paczkowskim, historykiem

Aktualizacja: 22.08.2015 00:31 Publikacja: 20.08.2015 20:59

Paczkowski: Procesy oparte na kłamstwie

Foto: Fotorzepa/Danuta Matloch

Rzeczpospolita: W Rosji 25 sierpnia ma zapaść wyrok w sprawie Olega Sencowa, ukraińskiego reżysera oskarżonego o terroryzm na Krymie. Grozi mu kara 23 lat więzienia. Niektórzy obserwatorzy porównują jego proces do tych z czasów stalinizmu. Do czego odnosi się to pojęcie?

Prof. Andrzej Paczkowski: Jest stosowane do różnych wydarzeń sądowych czy parasądowych. Potocznie nazywa się tak po prostu publiczny proces polityczny oparty na sfałszowanych dowodach, którego celem jest polityczna zemsta.

A jakie jest znaczenie ścisłe?

Procesy stalinowskie polegały na skazywaniu osób należących do elity władzy na podstawie nieprawdziwych zarzutów oraz wymuszonego publicznego przyznania się do win, których sądzeni nie popełnili. Takie procesy były oparte na kłamstwie. Odbywały się też w celach dydaktycznych – były to akcje propagandowe, musiały być nagłośnione. W Związku Sowieckim odbywały się takie procesy, choć ogromna część skazanych i straconych była sądzona bez publiczności, bardzo często nawet bez adwokata.

Gdzie jeszcze poza Związkiem Sowieckim odbywały się takie procesy?

Reklama
Reklama

W kilku krajach komunistycznych Europy Środkowo-Wschodniej znajdujących się w sowieckiej strefie wpływów. Najbardziej znane to proces komunistycznego ministra spraw wewnętrznych László Rajka na Węgrzech, sekretarza generalnego partii komunistycznej Rudolfa Slanskiego w Czechosłowacji czy wicepremiera Trajczo Kostowa w Bułgarii. W Polsce takiego procesu nie było. Kilka osób z elity władzy zostało wprawdzie skazanych, ale to były osoby z drugiego albo trzeciego szeregu i ich procesy nie miały charakteru propagandowego. W Polsce były też procesy publiczne – co najmniej kilkanaście. Przychodzili na nie widzowie, ale musieli mieć przepustkę lub zaproszenie. Przychodzili dziennikarze, a oprócz tego była ściągana publiczność, która miała reagować w sposób oczekiwany przez organizatorów procesu – oburzać się na widok oskarżonych czy głośno protestować w reakcji na ich słowa.

W Polsce procesami stalinowskimi nazywa się wszystkie rozprawy sądowe, które odbyły się latach 1944–1956...

W tych procesach nie sądzono jednak ludzi spośród elit władzy, lecz przeciwników systemu. To były procesy, które odbywały się w epoce stalinowskiej, ale nie były procesami stalinowskimi sensu stricto. Należał do nich m.in. proces I Komendy Zrzeszenia WiN. Wystąpiono przeciwko ludziom, którzy chcieli niepodległości Polski. Żeby ich skazać, zastosowano metody niezgodne z demokratycznym procesem, fałszowano dokumenty, niewłaściwie interpretowano ich zachowania. Takich procesów było bardzo wiele. Na karę śmierci z powodów politycznych zostało wtedy skazanych ponad 4 tysiące osób.

—rozmawiała Agnieszka Kalinowska

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
ekologia
Co dalej ze Strefą Czystego Transportu w Warszawie? Radni nie są przekonani
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama