Reklama

Czy naczelny „Gazety Polskiej” spędzi 13 grudnia w areszcie?

Warszawski sąd wydał w piątek decyzję o możliwości zatrzymania na 48 godzin redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza i jego zastępczyni Katarzyny Hejke. Istnieje niebezpieczeństwo, że szefowie pisma znanego z wielu publikacji na temat SB rocznicę stanu wojennego spędzą w areszcie.
Czy naczelny „Gazety Polskiej” spędzi 13 grudnia w areszcie?

Foto: Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski

Przeciw Sakiewiczowi i Hejke toczy się w sądzie sprawa karna z oskarżenia prywatnego, którą wytoczyła im telewizja TVN. Chodzi o materiał „WSI na wizji”, w którym „Gazeta Polska” pisała na podstawie materiałów IPN, że Milan Subotić z władz telewizji współpracował z wojskowymi służbami specjalnymi. TVN uznał to za zniewagę i wytoczył dziennikarzom proces karny.

W piątek Sakiewicz i Hejke nie stawili się na rozprawie. To z tego powodu sąd wydał decyzję, by na kolejny termin, który sąd wyznaczył na 14 grudnia oboje zostali doprowadzeni przez policję. Dał jej też prawo do zatrzymania ich wcześniej na 48 godzin.

– Sąd uznał, że pismo, w którym pełnomocnik Sakiewicza usprawiedliwia jego nieobecność zagranicznym wyjazdem na ślub znajomych nie jest wystarczającym usprawiedliwieniem nieobecności – tłumaczy sędzia Wojciech Małek, rzecznik warszawskiego Sądu Okręgowego.

Decyzja sądu natychmiast wywołała jednak ogromne kontrowersje. Sakiewicz wyliczył bowiem, że policja będzie go mogła zatrzymać 12 grudnia, zaś w oczekiwaniu na rozprawę rocznicę stanu wojennego będzie mógł spędzić w areszcie. – Urasta do rangi symbolu – można przeczytać na internetowym blogu naczelnego „Gazety Polskiej”. Sakiewicz zwraca tam uwagę, że jego pismo wielokrotnie krytykowało patologiczne układy, które rządzą polskim sądownictwem. Decyzję sądu uznaje za próbę zamknięcia ust gazecie. – Ta decyzja jest bezpodstawna. To skandal – mówi też Katarzyna Hejke. – Nie uchylamy się, a sąd nie ma do czynienia z mordercami czy gwałcicielami – dodaje zastępczyni Sakiewicza. Swoją nieobecność na rozprawie tłumaczy tym, że nie została powiadomiona o jej terminie. Z samym Sakiewiczem nie udało się nam skontaktować.

- Sąd miał prawo wydać taką decyzję i nie będę tego komentował. Na głowie ma zbyt wiele spraw, by się zastanawiać jak komu zrobić na złość – tak o kontrowersjach wokół decyzji mówi sędzia Małek.

Reklama
Reklama

Karnista, prof. Zygfryd Siwik z Uniwersytetu Wrocławskiego potwierdza: sąd miał prawo do wydania takiego postanowienia. Jest jednak zdziwiony, a nawet zszokowany tak drastycznym rozstrzygnięciem. – To prawda, że sąd ma obowiązek szybko prowadzić sprawy, ale powinien to robić racjonalnie. Nie znam akt sprawy, ale mogę powiedzieć, że w przypadku pierwszej nieusprawiedliwionej nieobecności stosuje się z reguły kary finansowe. Decyzja o doprowadzeniu przez policję czy zatrzymaniu to ostateczność zarezerwowana na wypadek, gdy ktoś wykazuje ewidentnie złą wolę i się uchyla – mówi. Zwraca jednak uwagę, że piątkowe postanowienie wcale nie przesądza o tym, że Sakiewicz i jego zastępczyni 13 grudnia rzeczywiście spędzą w areszcie. – Na podstawie tej decyzji policja ma jedynie doprowadzić ich na rozprawę. Wcale ich nie musi wcześniej zatrzymywać – dodaje prof. Siwik. Obojgu przysługuje też prawo do zażalenia na piątkową decyzję sądu.

- Oczywiście, że z niego skorzystamy – zapowiada Katarzyna Hejke.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Kraj
Afrykańskie powietrze napłynie do Polski. Termometry pokażą nawet 20 stopni
Warszawa
Pacjentka była jednocześnie dawcą i biorcą. Pierwsza w Polsce taka operacja
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Kraj
Radne ze stołecznego Żoliborza walczą z mięsem. Czy posiłki na imprezach będą tylko roślinne?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama