Rz: Podobało się panu wystąpienie Zbigniewa Ziobry?

Wojciech Miłoszewski:

Jestem na urlopie, nie oglądałem i nie słuchałem przemówienia. Mam je nagrane, obejrzę później.

Nie kusiło pana, by posłuchać, jak były minister się broni?

Kusiło, ale jestem na urlopie i mam inne zajęcia. Nie oglądam telewizji i nie czytam gazet.

Były minister sprawiedliwości poświęcił panu sporo uwagi. Mówił, że to on podjął decyzję o zapoznaniu ze sprawą Kaczyńskiego, a pan się nie sprzeciwił.

Uważałem, że polecenie ministra jest wydane zgodnie z prawem, nie miałem więc powodu oponować. Zresztą, przecież ja też byłem zainteresowany postępem śledztwa paliwowego. A Ziobro zapowiadał, że będzie interweniował także u prezesa Kaczyńskiego, m.in. w sprawie powołania specjalnej grupy do sprawy mafii paliwowej. Ziobro często mówił o panu. Chciał pana docenić czy podzielić odpowiedzialność? Teraz będzie panu łatwiej walczyć o immunitet?

Nie wiem, czy i jakie znaczenie dla mojej sprawy może mieć wystąpienie byłego ministra. Mnie interesują argumenty, a nie to, czy Ziobro wymienił moje nazwisko. Przesłucham to wystąpienie, ale dlatego, że interesuje mnie prawna argumentacja, jaką się posłużył minister, a nie aspekt polityczny sprawy.

Ale sprawa jest już polityczna.

Na linii politycznego ognia znalazłem się w sposób niezamierzony. Jestem w nie- zręcznej sytuacji, bo to mnie jakoś ustawia po pewnej stronie. A ja od całej tej awantury politycznej chcę się zdystansować.

Prokuratura obroni zarzuty w sądzie, jeśli dojdzie do procesu?

Nie wiem, ale ta sprawa jest dla prokuratury kompromitująca. Niecodzienną rzeczą jest, aby wszczynać śledztwo, nie dysponując materiałami, które rzekomo miałem ujawnić, i nie wiedząc, co w istocie udostępniłem Kaczyńskiemu. Wbrew temu, co twierdzi prokuratura, protokołów zeznań tam nie było.

To co było?

Notatki i analizy dotyczące np. zagadnień związanych ze zmianą profilu produkcji rafinerii pod potrzeby grup przestępczych. Jedyne konkretne materiały były związane z domniemanym przejęciem przez mafię sołncewską kontroli nad gazem. Inne dotyczyły parasola ochronnego służb specjalnych nad działalnością niektórych aferzystów paliwowych.