Reklama
Rozwiń
Reklama

Było zlecenie na urzędników

Właściciele automatów do gier chcieli wywołać w mediach aferę, która miała pogrążyć wiceministra finansów i wysokiej rangi urzędniczkę resortu

Publikacja: 04.11.2009 10:41

Było zlecenie na urzędników

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys

Szykuje się wielka afera korupcyjna w Ministerstwie Finansów – zdradził "Rz" w lipcu jeden z informatorów. Zezwolenia na salony gier i automaty w dużych miastach miały być wydawane za łapówki. W aferę mieli być zamieszani wiceminister Jacek Kapica i wicedyrektor Departamentu Służby Celnej Anna Cendrowska, którzy zajmują się w resorcie m.in. sprawami związanymi z hazardem.

Informacje, które przekazał rozmówca "Rz", wskazywały, że przyjaciel Cendrowskiej był związany ze zlikwidowanymi Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. Do jego firmy doradczej mieli się zgłaszać biznesmeni, którzy chcieli załatwić w Ministerstwie Finansów zezwolenia na salony gry z automatami. Po podpisaniu przez nich umów na fikcyjne usługi konsultingowe za kilkadziesiąt tysięcy złotych urzędniczka miała wydawać im zgody potrzebne do prowadzenia salonów – nawet jeśli opinia rady gminy o lokalizacji ośrodka gier była negatywna.

Oko na cały proceder miał przymykać wiceminister Kapica nadzorujący pracę Departamentu Służby Celnej.

"Rz" zaczęła sprawdzać te sensacyjne informacje. Po kilku tygodniach dziennikarskiego śledztwa okazało się, że zezwolenia były wydawane zgodnie z prawem. Firma doradcza przyjaciela Cendrowskiej nie pracowała ani nie pracuje dla żadnych podmiotów chcących uzyskać zgodę na prowadzenie salonu gier.

Sama Cendrowska w rozmowie z "Rz" nie tylko zaprzeczyła wszystkim rewelacjom, ale również zasugerowała, że może to być zlecenie z firm zajmujących się hazardem, dla których ona i Jacek Kapica mogą być niewygodni. W październiku po wybuchu afery hazardowej okazało się, że wiceminister był zwolennikiem zwiększenia podatku dla właścicieli automatów do gry.

Reklama
Reklama

Potwierdza to oficer Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, do której także wpływały informacje o rzekomej korupcji w Ministerstwie Finansów w związku z wydawaniem zezwoleń na prowadzenie salonów gier.

– Wielokrotnie prześwietlaliśmy w tym kontekście Cendrowską. Nie znaleźliśmy niczego, co mogłoby wskazywać na korupcję lub działalność niezgodną z prawem – zapewnia "Rz" oficer ABW.

Jego zdaniem te doniesienia to ewidentna próba usunięcia urzędniczki ze stanowiska. – Badamy tę sprawę, bo nie można bezkarnie oskarżać o łapówki uczciwych urzędników, tylko dlatego że są bezkompromisowi – zaznacza funkcjonariusz.

Okazało się, że materiały, które otrzymała "Rz", przygotowała jedna z agencji public relations na zlecenie firm z branży hazardowej. – Na mieście było wiadomo, że ludzie od jednorękich bandytów szukali agencji, która zgodzi się na prowadzenie tzw. czarnego PR wobec Cendrowskiej i Kapicy – mówi jeden z warszawskich PR-owców.

Jego kolega z konkurencyjnej agencji również opowiada o ludziach, którzy chcieli dać zlecenie na urzędników Ministerstwa Finansów. – Kiedy usłyszeliśmy, że mamy pomóc kogokolwiek wykończyć, kulturalnie wyrzuciliśmy ich za drzwi – zaznacza.

Ile zapłacono za wykończenie niewygodnych urzędników? Zastrzegający sobie anonimowość pracownicy warszawskich agencji PR twierdzą, że od 50 do ponad 100 tys. zł.

Reklama
Reklama

Co na to Ministerstwo Finansów? – Nie komentujemy sprawy – ucina pytania "Rz" Magdalena Kobos, rzeczniczka resortu.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
ekologia
Co dalej ze Strefą Czystego Transportu w Warszawie? Radni nie są przekonani
Kraj
Dokąd jeździł Rafał Trzaskowski? Zestawienie podróży służbowych prezydenta Warszawy
Warszawa
Pierwsze podsumowanie warszawskiego programu „Bezpieczna Noc”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama