Rijad, kierujący działaniami koalicji wspierającej jemeński rząd w wojnie domowej z rebeliantami Huti wciąż przekonuje, że działania koalicji były legalne i wymierzone w dowódców rebelii. Była to odpowiedź na wystrzelenie przez Huti rakiety w kierunku terytorium Arabii Saudyjskiej. Koalicja, która przeprowadziła atak, wszczęła wewnętrzne postępowanie wyjaśniające w związku ze śmiercią cywilów.

Na pogrzebie dzieci wznoszono okrzyki "śmierć Ameryce, śmierć Izraelowi".

- Zemszczę się za śmierć mojego syna na Salmanie i Mohammedzie Bin Zayedzie (przywódcach Arabii Saudyjskiej i ZEA - red.) - powiedział Fares al-Razhi, opłakujący 14-letniego syna zabitego odłamkiem bomby.

Koalicja państw arabskich wspiera uznawany przez społeczność międzynarodową rząd w wojnie z Huti od 2015 roku. W 2014 roku rząd został wyparty przez Huti ze stolicy kraju Sany. Uważa się, że Huti są - nieformalnie - wspieralni przez Iran.

Atak koalicji, w wyniku którego zginęło 40 dzieci potępiło ONZ wzywając do przeprowadzenia niezależnego śledztwa w tej sprawie.

Rijad odpowiada jednak, że atak był legalny i wymierzony w osoby, które "są odpowiedzialne za szkolenie do walki dzieci".

- Wojna, niestety, nie może być czystym działaniem (dosł. clean operation) - powiedział szef MSZ ZEA Anwar Gargash.