Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co skłoniło największą sieć handlową w Polsce do zmiany etykiet cenowych.
  • Jakie konsekwencje groziły firmie za niejasne komunikowanie promocji.
  • Na czym polega kluczowa zmiana w prezentowaniu ofert wielosztukowych.

Na TikToku czy YouTube można znaleźć informacje o tym, jak teraz o wiele czytelniej i jaśniej Biedronka informuje na etykietach o prowadzonych promocjach. Chodzi zwłaszcza o oferty typu 2+1 gratis, gdzie jest wyraźna informacja o cenie za każdy produkt, jaki wkładamy w ramach oferty do koszyka.

Zarzuty dla spółki i trzech menedżerów Biedronki. Grozi im do 2 mln zł kary

Zmiana może być wywołana prowadzoną przez UOKiK akcją w sprawie sposobu prezentacji cen. We wrześniu 2025 r. Urząd wszczął postępowanie wyjaśniające. Za niejasno komunikowane ceny Jeronimo Martins Polska grozi kara do 10 proc. obrotu. Zarzuty usłyszały również trzy osoby zarządzające, którym grozi kara do 2 mln zł.

Czytaj więcej

Rekord w systemie kaucyjnym padł w Kauflandzie. Klient dostał niebotyczny zwrot

Biedronka nie odnosi się do pytań, dlaczego zmienia etykiety. – W Biedronce nieustannie pracujemy nad doskonaleniem rozwiązań, które ułatwiają naszym klientom codzienne zakupy. Uważnie wsłuchujemy się w ich opinie i potrzeby, uwzględniając je również przy wprowadzaniu zmian w sposobie prezentowania cen. Naszym celem jest zapewnienie, aby etykiety cenowe najlepiej przedstawiały naszą wyjątkową ofertę – mówi „Rzeczpospolitej” Konrad Nafalski, starszy menedżer ds. komunikacji korporacyjnej w sieci Biedronka.

UOKiK informował, że podstawą jego działań były sygnały napływające od konsumentów, którzy opisywali różne nieprawidłowości podczas akcji promocyjnych Biedronki. Skarżyli się w szczególności na problemy z odczytaniem właściwej ceny przy zakupie wielopaków. Narzekali też na podawanie informacji o najniższych cenach z 30 dni przed obniżkami w sposób nieczytelny, w tym zbyt małą czcionką.

W ramach sprawdzenia wykonywania przepisów dyrektywy Omnibus i badania sieci handlowych, podległa UOKiK Inspekcja Handlowa przeprowadziła kontrole również w sklepach sieci Biedronka. Inspektorzy zgromadzili obszerną dokumentację zdjęciową, przede wszystkim etykiet cenowych i wywieszek, prezentujących obniżki cenowe oferowane konsumentom.

Niemniej promocja to dzisiaj najskuteczniejszy sposób na zachęcenie konsumenta do wizyty w sklepie. Ulega im i kupuje niezaplanowane rzeczy aż trzy czwarte konsumentów.  Dlatego promocji nadal przybywa, mimo że tempo wzrostu cen spowolniło. W pierwszym półroczu ich liczba wzrosła 60,9 proc.

Promocje w sklepach: ilu Polaków kupuje rzeczy niezaplanowane

UOKiK podaje, że podczas zakupów cena jest kluczowym czynnikiem dla konsumentów – część klientów wybiera najtańsze produkty, inni analizują relację ceny do jakości. – W obu przypadkach, do podjęcia świadomej i racjonalnej decyzji, konsumentom niezbędna jest jasna informacja o ostatecznej cenie produktu – mówił Tomasz Chróstny, prezes UOKiK. - Natomiast na etykietach w sklepach Biedronka znajdowały się informacje wprowadzające konsumentów w błąd lub nieczytelne, stąd postawione spółce i jej trzem menedżerom zarzuty łamania podstawowych praw konsumentów – dodał.

Aż 81,1 proc. Polaków w ciągu ostatnich 12 miesięcy zauważyło przynajmniej jedną rozbieżność między ceną promocyjną podaną w sklepie, a tą na paragonie, mimo deklarowanego spełnienia warunków promocji – wynika z badania UCE Research dla Shopfully Poland. Co czwartemu ankietowanemu taka sytuacja zdarzała się często, zaś połowie od czasu do czasu albo rzadko.

Czytaj więcej

Lidl zastępuje Biedronkę. Nowy sponsor reprezentacji Polski w piłce nożnej

Autorzy badania podkreślają, że wynik mówi o zauważonych i zapamiętanych przez konsumentów niezgodnościach, a nie o potwierdzonych w audycie faktycznych błędach sklepów. Dlatego problem z właściwym naliczaniem cen jest faktem i wielu konsumentów ma za sobą takie doświadczenia, choć nie wszystkim chce się zgłaszać pracownikom sklepów i wyjaśniać ewentualne rozbieżności.

– Konsument podejmuje decyzję przy półce, kierując się ceną, którą uznaje za obowiązującą. Jeżeli na paragonie widzi inną kwotę, może być przede wszystkim zaskoczony i zastanawiać się, czy oferta została prawidłowo rozliczona – mówi Robert Biegaj, ekspert rynku handlowego z Shopfully Poland. – Jednorazowy przypadek część osób potraktuje jako pomyłkę, zwłaszcza gdy różnica zostanie szybko wyjaśniona. Jeśli jednak klient jest przekonany, że spełnił warunki promocji, może odczuć coś więcej niż stratę kilku złotych, tj. korzyść, która wpłynęła na wybór produktu, nie została w jego ocenie zapewniona. Takie poczucie może się pojawić również wtedy, gdy późniejsza weryfikacja ujawni nieporozumienie – dodaje.