Według agencji Reuters Uganda poprosiła Chiny o pożyczkę w wysokości 500 mln dolarów na budowę niemal 600 km dróg na bogatej w ropę zachodniej części kraju. Szukaniu kolejnych pieniędzy nie przeszkadza krytyka dużych pożyczek, które napompowały zadłużenie kraju.
Uganda odkryła zapasy ropy naftowej w ilości około 6,5 mld baryłek wzdłuż granicy z Demokratyczną Republiką Konga.
Niestety brak infrastruktury , jak drogi czy rurociągi, ciągle opóźnia produkcję ropy. Nie pomagają też spory pomiędzy rządem i międzynarodowymi koncernami odnośnie podatków.
Narodowy Urząd Dróg w Ugandzie (UNRA) potrzebuje pieniędzy na zbudowanie 580 kilometrów dróg wokół roponośnym terenów. Mark Ssali z UNRA zdradził, że kontaktowano się w tej sprawie z chińskim Exim Bank. - Obecnie staramy się o chińskiego kontrahenta, który jest warunkiem wstępnym do rozpoczęcia konkretnych rozmów z Exim – tłumaczył Ssali.
Uganda chce rozpocząć produkcję ropy w 2020 r, kiedy rurociąg z sąsiadującą Tanzanią zostanie ukończony.
Balon z pożyczkami
W ostatnich latach Chiny udzieliły wielu pożyczek Ugandzie, głównie na infrastrukturę, w tym elektrownie, drogi i modernizację portu lotniczego.
Urzędnicy przyznają, że szukają jeszcze 2,3 mld dol. na budowę linii kolejowej.
Krytycy rządu i opozycja uważają, że apetyt na chińskie kredyty może wciągnąć kraj w ogromne kredyty, jakie były nagromadzone w roku 2000.
- Biorąc pod uwagę przyspieszone zaciąganie i niewłaściwe wykorzystywanie pożyczek prawdopodobnie wrócimy do kryzysu zadłużenia – uważa Julius Kapwepwe z think tanku śledzącego dług publiczny.
- Być może znowu zaczniemy błagać o przebaczenie długów – dodał.
Według danych Centralnego Banku Ugandy, całkowite zagraniczne zadłużenie afrykańskiego kraju w maju ubiegło roku wynosiło 10,3 mld dol. Jeszcze w czerwcu 2013 r. było to zaledwie 3,8 mld dol.